"Okolice Portretu" Ewa Juszkiewicz, Anna Waligórska, Wojciech Koniuszek, Tomasz Kucharski, Jerzy Lisak, Marek Wrzesiński I Marcin Zawicki

Galeria Zdjęć

Artystów biorących udział w wystawie „Okolice portretu” : Ewę Juszkiewicz , Wojciecha Koniuszka, Tomasza Kucharskiego , Jerzego Lisaka, Annę Waligórską , Marka Wrzesińskiego i Marcina Zawickiego łączą studia na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Dzieli natomiast różne podejście do klasycznego malarskiego tematu, jakim jest portret. Efekty tego, co łączy i co dzieli możemy zobaczyć na wystawie, o której tak pisze w katalogu Miłosz Waligórski: "Portret to taniec. Korowód wokół człowieka, szeregi podkreśleń, akcentów, oznaczeń punktów kluczowych, namierzanie leżących w środku sensów. Znaki portretu składają się na obraz, przedstawienie, które dawniej miało górnolotne ambicje reprezentacji, z czasem, szczególnie od XX wieku, pokornie skupiło się na interpretacji. Cele – świat obiektywny, należący do niego człowiek czy twarz, zastępująca całość – nie zmieniły się. Zmieniła się natomiast obecność twórcy w samym obrazie oraz hierarchia wartości elementów wizerunku. Istnieją obiekty, będące raz podmiotem, raz przedmiotem, między którymi zachodzi próba komunikacji, które starają się do siebie dotrzeć, postawić krok w metafizykę i tam spotkać się bardziej, dzięki zmysłom – słowom, obrazom – wyjść poza zmysły, przekroczyć siebie w kierunku drugiego. Z tego marzenia bierze się portret. (…) Warto unikać grzęzawiska bezruchu, zmieniać punkty widzenia, rzuty światła, dekoracje, tańczyć wokół i wszystkie układy traktować jako uzupełnienie opisu, dopowiedzenie prawdziwości poznawanego przedmiotu. Tak przynajmniej zdają się sądzić młodzi artyści, wystawiający swoje prace w Państwowej Galerii Sztuki. Na ich obrazach na pierwszym planie często znajduje się samo medium, widoczne są pociągnięcia pędzla, podkłady, warstwy farby, plamy, zamazania itd. – w ich ramy wpisana jest niedoskonałość a warsztat portretującego staje się elementem przedstawienia. Akcenty rozłożone są według osobistego klucza – w centrum znajdują się różne atrybuty postaci, miś w dłoniach czy szczegół sukienki. Z tych obrazów można wyczytać następujący postulat: przez lata za pars pro toto człowieka uważano twarz, niech będzie, może tak być również dzisiaj – nadal można zaglądać w głąb duszy przez oczy, można szczerze malować wymuskane Mona Lisy, ludzi z twarzą, ale można też próbować wychodzić i dochodzić innymi drogami, tak samo prawdziwymi, mimo że wiodącymi przez pępek, stopy, tułów, czy wykrzywioną w grymasie dolną szczękę. Zróżnicowanie nie musi być wrogiem jedności – powinno stać się jej integralnym komponentem. W końcu czasem z klatki piersiowej da się wyczytać więcej niż z twarzy, a i zniekształcona gębą bywa nie mniej prawdziwa niż przypudrowana buźka… (...).

Kuratorzy wystawy: Tomasz Kucharski i Marek Wrzesiński