"Co Ukryte" Aktualna Sztuka Ze Śląska

Galeria Zdjęć

Górny Śląsk przeżywa ostatnio renesans. Przynajmniej w pewnym sensie: po wielkim kryzysie, jaki był wynikiem przemian gospodarczych roku 1989 roku, odżywa na nowo. Wszyscy tak chcą go widzieć. Stan, w którym obecnie znajduje się region, można porównać do wybuchu, w tym wypadku euforii i szalonej ekscytacji. To, co przez wiele lat było ukryte, schowane za czarnym złotem, wypływa jak gorąca i czerwona magma. Czy jest to kolejny mit, czy projekcja w wariancie pozbawionym krytycznego osądu rzeczywistości?
Ten świat, na przekór wishful thinking jest obszarem po dużej zapaści, który stara się wymyślić siebie na nowo. Można więc postawić pytanie : czy zatem fantazmat znów nie zacznie kreować rzeczywistości, która w najmniej spodziewanym momencie, zapadnie się w wyżłobione pod ziemią kopalniane korytarze? Śląsk tęskni, ale nie wiadomo za czym. Usilnie czegoś potrzebuje, ale sam do końca nie wie czego. Tkwi w stanie melancholii, tęsknoty, kręci się wokół własnej osi. Wybiera drogę ryzyka, spaceru po linie nad przepaścią, zdecydowany na krok naprzód, pragnący poznać nieznane.

W ramach wystawy „Co ukryte” związani ze Śląskiem młodzi artyści snują autorskie opowieści, często odcinając się od trudnej przeszłości regionu. Czy słusznie? Tworzą własne światy, wymykając się schematom, stereotypom, które wciąż rzucają na nich cień niczym rysujące się na horyzoncie hałdy. Wydaje się, że już nic więcej się tu nie wydarzy, nie warto wciąż przywoływać tych samych opowieści. I choć nie ma czegoś takiego jak specyfika śląskiej sztuki, jednak we wszystkich pracach wyczuwalna jest nuta melancholii. Górny Śląsk jawi się jako malownicza katastrofa, przed którą ucieczką może być tylko sztuka.

Bartosz Zaskórski błąka się po omacku, poszukując miejsc schowanych poza zasięgiem wzroku. Szuka zapomnianych miasteczek, porzuconych historii miłosnych. Gdy je znajdzie, pieczołowicie się nimi zajmuje. Z niezwykłą delikatnością, im się przygląda. Tak, aby same powiedziały jak najwięcej. Podobnie Natalia Bażowska , zapuszcza się w gęstwinę traw i gałęzi, poszukując pierwotnego kontaktu z naturą. Z sobą samą. Na Śląsku wbrew powszechnym wyobrażeniom, zieleń jest stałym elementem krajobrazu. Jednak Natalia idzie krok dalej, jest trochę jak kobieta biegnąca z wilkami. Dzika, ale oswojona, pewna siebie, niezwykle dziewczęca i odrobinę baśniowa.
Bartek Buczek zawsze należał do tych osób, które przeżywały niezwykłe przygody. Jego wyobraźnia kreowała obrazy czarnego charakteru, antybohatera, ukrytego przed światem za obszernym kapturem. Buczek celuje w ryzykownych historiach – trujące obiekty z rtęcia, schowane w pięknym orzechu, niebezpieczne wirusy. Niebezpieczeństwo jawi mu się jako naturalny stan, który pozwala dryfować wyobraźni. W swoich działaniach Szymon Szewczyk łączy pewną linią pozornie niepasujące obiekty. Jego praca przypomina praktykę szamańską. À rebours. Odziera przedmioty z magicznych właściwości, przetwarza w materię z której buduje nowe światy. Tworzy kolażowe obiekty z wykorzystaniem codziennych materiałów, które skleja po swojemu i wywołuje u odbiorcy zaskakujące, nowe skojarzenia. Obok tego chłopięcego świata Daria Malicka , tworzy swoje mikroświaty zamknięte w osobliwych przestrzeniach. Tym razem zainspirowana obrazem Antonella da Messiny, przedstawiającym XV wiecznego intelektualistę buduje niezwykłe pudełko – pracownię. Ta niewielka konstrukcja staje się niezwykłym ekosystemem idealnym do życia dla każdego myśliciela.
Z kolei Alicja Boncel wchodzi w rolę uważnego obserwatora. Jej praca przywodzi na myśl niezwykły magiczny gabinet, ukryty na zakurzonym strychu. Instalacja artystki złożona jest z najróżniejszych obiektów, poszatkowanych na współgrające ze sobą fragmenty. Dzikość i niezwykłość są dla niej pojęciami opisującymi codzienność. Przede wszystkim jest to jednak opowieść o pierwszych i podstawowych wartościach, które rozwijają się w nas przez całe późniejsze życie. Krytycznego oglądu świata dokonuje w swojej instalacji Dorota Hadrian , która wykreowała obraz niezwykłego, ornamentalnego dywanu i zderzyła go z wizerunkiem kury dziobiącej ziarno. Refleksja, że natura zostaje zastąpiona kulturą w przeestetyzowanej formie, obecna w jej pracach narracja o poszukiwaniu innego, lepszego świata, widoczne inspiracje literaturą science-fiction wskazują na głęboki namysł nad potrzebami współczesnego człowieka. Mateusz Hajman , jak bezpretensjonalnie przyznaje w rozmowach, lubi ładne dziewczyny. Na swoich fotografiach przygląda się im z niezwykłą delikatnością. Jego wzrok błądzi po miękkiej, różowej skórze, oko aparatu głaszcze pachnące szamponem włosy. Modelki opadają na miękkie poduszki, piją poranną kawę, spokojne i zrelaksowane zupełnie nie zwracają uwagi na obecność artysty. Na fotografiach panuje atmosfera niedzielnego popołudnia, gdy czas ulega zamrożeniu, promienie słońca oświetlają wysmakowane kadry, a wrażenie sielanki i rozleniwienia udziela się także widzowi. Dominik Ritszel to również artysta - obserwator, który porzucił inne media na rzecz video-artu. Pozwala zaistnieć, kreować się, postaciom obecnym w jego filmach. Unika dzięki temu jednoznaczności i ujawnia niezwykłość tkwiącą w codzienności. Niesamowitość może przybierać najróżniejsze formy. Czasem może być wynikiem konkretnego zdarzenia, innym razem przybiera bardziej mroczną formułę. Łukasz Surowiec znany z prac mocno zaangażowanych w problematykę społeczną, tym razem układa niezwykły zielnik. Delikatne i kruche rośliny zatopione w żywicy stają się niemym łącznikiem pomiędzy nami, ciężarem naszej przeszłości a pozornie niewinną przyrodą. Łączą nas ze światem zmarłych, porastając konkretny teren są często świadkami traumatycznych zdarzeń i narastających wokół nich opowieści. Estetyczne kompozycje roślinne to tym razem pretekst do uniwersalnych rozważań o tożsamości i pamięci.

Współcześnie marzenie o krainie czarnego złota, zamazuje się i zanika. Industrialne dziedzictwo widoczne jest tylko w rdzewiejących kopalnianych szybach i zasypywanych kolejno korytarzach. Kontakt z przeszłością ma miejsce w ramach ściśle określonych reguł w sztucznie konserwowanych miejscach. Dawne legendy tego regionu oddalają się coraz bardziej, a nowe muszą dopiero powstać. Śląsk wykonuje obecnie pracę u podstaw, definiując się również poprzez aktualną sztukę .

Zbiór esejów pt "Dzikusy nowa sztuka ze Śląska" autorstwa Marty Lisok jest pierwszą od dekady (po książce pt„Śląski underground artystyczny po 1953 roku” i „Śląsk active”) zaplanowaną tak obszernie prezentacją sztuki współczesnej na Śląsku. Zbudowany został wokół prac, postaw oraz tematów podejmowanych przez artystów wizualnych urodzonych w latach osiemdziesiątych. Jest próbą stworzenia autoportretu pokolenia, jak również przewodnikiem ułatwiający poruszanie się po terytorium aktualnych zjawisk artystycznych. Zawiera kilkanaście wywiadów z artystami i esejów interpretujących fenomen nowej sztuki na Śląsku, tworząc przestrzeń do dyskusji wokół najciekawszych zjawisk na mapie kultury w Polsce. Popularyzuje dokonania młodych artystów, Michała Gayera, Bartosza Kokosińskiego, Szymona Kobylarza, Natalie Bażowską, Bartka Buczka, Pawła Szeibla, Dominika Ritszela, Michała Smandka, Adama Laski, Szymona Szewczyka, Justyny Gruszczyk, Dari Malickej, Alicji Boncel, Mateusza Hajmana, związanych ze Śląskiem ze względu na miejsce urodzenia, bądź studia na katowickiej Akademii Sztuk Pięknych.
Wydawca: Akademia Sztuk Pięknych w Katowicach.
Książka wydana w ramach stypendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego .

kuratorki wystawy: Małgorzata Gołębiewska, Marta Kudelska

organizator wystawy: Instytucja Kultury Katowice Miasto Ogrodów

koordynacja wystawy: Marcin Gołębiewski