"Adam Myjak. Rzeźba."

9 grudnia 2017 - 14 stycznia 2018
Wystawa czynna: od wtorku do niedzieli w godz. 11:00 - 19:00
Wernisaż: 8 grudnia 2017 o godz. 19:30

POZIOM 0

"Adam Myjak. Rzeźba."

Rzeźby Myjaka poszukują odbiorcy poważnego. Swoją zewnętrzną urodą przywołują odbiorcę jeszcze nie tego, na którego owe dzieło czeka. Tutaj nic nie musisz, możesz się wycofać. A jednak podejmujesz to ryzyko zbliżenia swoich doświadczeń ludzkiego bytowania ze sztuką. Jesteś w zasięgu emisji dzieła.
Artysta snuje dywagacje wokół gromadzonej przez swoje życie wiedzy o świecie, o sobie samym. Typowa forma rzeźby Myjaka to klarowna, zwarta, skoncentrowana na sobie bryła, która jakby ze zgromadzonych problemów ustanowiła jej wewnętrzną siłę.
Pracowite dłonie rzeźbiarza wrażliwie reagują na trudny, rozedrgany czas wartości, na postępującą dehumanizację świata. Artysta próbuje skutecznie i wyraźnie swoją artystyczną postawą zwrócić uwagę na te zagrożenia. Wytrwale i konsekwentnie aranżuje swój optymizm i nadzieję.
Ekspozycja tej sztuki porywa naszą uwagę. Trwa głośna rozmowa brył będących we wspólnie tworzonej przestrzeni. Wiele w tej przestrzeni jest niepokojów, ile w tej rozmowie jest pytań, ile radości, ile piękna, nadziei, a może pychy?
Wszak jest to piękno z życia wzięte. Każda bryła tutaj w swoim programie istnienia rozlicza nas z naszych doznań, refleksji, ograniczeń. To piękno może być groźne. Każe czuwać, bo piękno to nie tylko estetyka.
To przestrzeń poważnych, odpowiedzialnych naszych stanów ducha i umysłu. Trwa tutaj dramatyczna walka o czytelny wyraz całej artystycznej gry. Ta sztuka to poważna rozmowa twórcy, o życiu i wartościach.
Forma rzeźb Myjaka, jej ogólny zamysł (mimo ciągłego konspirowania z abstrakcyjnym językiem) objawia genetyczne związki z formą wyrażającą postać ludzką, jej wszystkie problemy  “człekobytu”.
Te monumentalne “Głowy” prowadzą jakąś tajemniczą grę oddalania się, to znów zbliżania do swojego pierwotnego realistycznego pochodzenia. Najbardziej bliskie są mi “Bryły - Głowy”. Tak naprawdę - skupiają one cały ukryty w sobie dramat patetycznego trwania wewnętrznego. Bryły te emanują niezliczonymi wersjami znaczeniowymi, bo te bryły to esencje niestałości ludzkiej natury. Są twarde, znalezione w swoim kształcie, pewne siebie, zamknięte w sobie, by nagle pęknięciem od wewnątrz wyrzucić nagromadzony w sobie niepokój. Odbiorca w swojej refleksji może znaleźć poczucie współudziału w owym dramacie pęknięcia.
Ta sztuka to wyrazista postawa w swoich intencjach humanistycznych, artystycznych. To obsesyjna troska o zdobycie wyobraźni oraz percepcyjnych możliwości widza. To ambitna walka o właściwe jej miejsce we współczesnej kulturze. To sztuka zrodzona z ambicji mówienia w tonacji najwyższego piękna, swojej godności. Tym samy jest odważna, gotowa przyjąć werdykt czasu.
/prof. Jan Kucz/