Artysta

Taranek, Andrzej

ANDRZEJ TARANEK (ur. 22 XI 1953 roku)

Urodzony 22 XI 1953 r. w Gdańsku. Studiował na Wydziale Malarstwa i Grafiki w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Gdańsku. Dyplom uzyskał w 1982 roku w pracowni prof. Witolda Janowskiego. W latach 1985-1987 pracował jako wykładowca w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Gdyni Orłowie. Od 1991 do 1994 roku przebywał w Indiach Zachodnich. Uprawia rysunek, grafikę i malarstwo. Jest autorem cyklów ilustracji i opracowań graficznych wielu książek, w tym dla Ossolineum i Wydawnictwa Uniwersytetu gdańskiego. Telewizja Polska oddział gdański zrealizował film ukazujący sylwetkę twórczą i dorobek Andrzeja Taranka w cyklicznej serii przedstawiającej artystów Wybrzeża. W 1997 roku wziął udział w filmie dokumentalnym poświęconym Gdańskowi, jego historii najnowszej i twórcom związanym z miastem. Film realizowany był dla niemieckiej stacji telewizyjnej ZDF. Obecnie jest wykładowcą na studiach niestacjonarnych I stopnia w zakresie projektowania graficznego w Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku.

Prace Andrzeja Taranka znajdują się m.in. w Muzeum Narodowym w Gdańsku, w Bibliotece Narodowej w Warszawie, w Bibliotece Ossolińskich we Wrocławiu, w Bibliotece Polskiej Akademii Nauk w Gdańsku oraz w galeriach i zbiorach prywatnych w Polsce, Włoszech, Francji, Belgii, Holandii, Niemczech, Szwecji, Finlandii, USA i w Indiach Zachodnich.

WYSTAWY:

Wystawy indywidualne:

  • 1988 rok – Okładka do Punktów Mówionych, siedziba Dominikanów w Gdańsku
  • 1990 rok – Galeria Politechniki Gdańskiej
  • 1995 rok – Wystawa grafiki , wystawa połączona z aukcją wystawionych prac na rzecz „Daru Gdańska” Fundacji Pomocy Dzieciom Skrzywdzonym
  • 1996 rok – Grafika i rysunek, Muzeum Narodowe w Gdańsku, Galeria Pałacu Opatów w Oliwie
  • 2001 rok – Teatr im. Juliusza Osterwy w Lublinie
  • 2002 rok – Wystawa indywidualna na IX Międzynarodowych Targach Bursztynu – Amberif 2002, Gdańsk
  • 10 listopada – 19 grudnia 2004 rok – Grafika i rysunek, Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie
  • 8 listopad 2011 – 1 styczeń 2012 rok – Okruchy zebrane. Wystawa gdańskich rysunków i grafik Andrzeja Taranka, Dom Uphagena w Gdańsku

Udział w wystawach zbiorowych w kraju:

  • 1983 rok – V Polsko-Fińska Wystawa Grafiki Marynistycznej, Gdańsk (wyróżnienie honorowe)
  • 1983 rok – IV Ogólnopolski Konkurs Graficzny im. Józefa Gielniaka, Jelenia Góra (wyróżnienie honorowe)
  • 1983 rok – Gdańska Grafika Roku, Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki (II nagroda)
  • 1984 rok – X Międzynarodowe Biennale Exlibrisu Współczesnego, Malbork
  • 1984 rok – Wystawa Zaległa - pokaz malarstwa, rzeźby i grafiki, SARP Strzelnica Św. Jerzego w Gdańsku
  • 1985 rok – Cztery Pory Roku, Szczecinek
  • 1985 rok – Mezzotinta ’85- I Międzynarodowa Wystawa Grafiki, Sopot
  • 1985 rok – VI Polsko-Fińska Wystawa Grafiki Marynistycznej, Gdańsk
  • 1986 rok – XI Międzynarodowe Biennale Exlibrisu Współczesnego, Malbork
  • 1986 rok – Pejzaż Gdański , Gdańsk (wyróżnienie honorowe w konkursie na rysunek)
  • 1987 rok – XV lat Doświadczalnej Pracowni Graficznej OFICYNA, Gdańsk
  • 1988 rok – Wystawa Exlibrisu Polskiego, Kielce
  • 1988 rok – IV Międzynarodowe Triennale Rysunku, Wrocław
  • 1988 rok – Gdańska Grafika Roku, Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki (wyróżnienie honorowe)
  • 1989 rok – Ogólnopolski Konkurs Graficzny im. Józefa Gielniaka, Jelenia Góra (wyróżnienie honorowe)
  • 1989 rok – Gdańska Grafika Roku, Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki (wyróżnienie honorowe)
  • 1990 rok – XII Międzynarodowe Biennale Exlibrisu Współczesnego, Malbork
  • 1990 rok – Konfrontacje ’90- I Triennale Sztuki Gdańskiej, BWA w Sopocie
  • 1990 rok – Wobec Wartości- III Ogólnopolski Konkurs na Grafikę Artystyczną, Katowice
  • 1990 rok – Gdańska Grafika Roku, Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki (II nagroda)
  • 1992 rok – V Międzynarodowe Triennale Rysunku, Wrocław
  • 1995 rok – Gdańska Grafika Roku, Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki (I nagroda)
  • 1996 rok – Międzynarodowy Konkurs na Exlibris Weterynaryjny, Gdańsk (nagroda specjalna)
  • 1997 rok – Wystawa Artystów z Gdańska na IV Festiwalu Muzyki i Sztuki Krajów Bałtyckich PROBALTICA ’97, Toruń
  • 1998 rok – Wystawa Exlibrisu Poświęconego Papieżowi Janowi Pawłowi II z okazji XX-lecia Pontyfikatu, Kraków
  • 1998 rok – XXV Lat Oficyny Gdańskiej, Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki, Gdańsk
  • 1998 rok – IV Konkurs o Nagrodę im. Daniela Chodowieckiego, Sopot/Berlin
  • 1998 rok – Gdańska Grafika Roku, Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki (I nagroda)
  • 1999 rok – Małe Formy Grafiki, Łódź
  • 2001 rok – U Progu Trzeciego Millenium – exlibris sakralny, Galeria Exlibrisu DK Podgórze, Kraków

Udział w wystawach zbiorowych za granicą:

  • 1983 rok – V Polsko-Fińska Wystawa Grafiki Marynistycznej, Turku (Finlandia) (wyróżnienie honorowe)
  • 1983 rok – Wystawa artystów z Polski, Turku (Finlandia)
  • 1985 rok – Międzynarodowa Wystawa Exlibrisu, Internationale Exlibriswedstrijd Sint-Niklass (Belgia)
  • 1985 rok – VI Polsko-Fińska Wystawa Grafiki Marynistycznej, Turku (Finlandia)
  • 1987 rok – Międzynarodowa Wystawa Exlibrisu, Internationale Exlibriswedstrijd Sint-Niklass (Belgia)
  • 1988 rok – XXII Międzynarodowy Kongres Exlibrisu, Internationale Exlibrisudstilling Frederikshavn (Dania)
  • 1988 rok – Wystawa Exlibrisu, Exlibris Citta di’Pescara, D’Annunzio 1988 Pescara (Włochy)
  • 1990 rok – XYLON 11 Winterthur (Szwajcaria)
  • 1991 rok – Międzynarodowa Wystawa Exlibrisu, Internationale Exlibriswedstrijd Sint-Niklass (Belgia)
  • 2001 rok – Międzynarodowa Wystawa Exlibrisu, Internationale Exlibriswedstrijd Sint-Niklass (Belgia)

NAGRODY I WYRÓŻNIENIA:

  • 1979 rok – Nagroda Dziekana Wydziału Malarstwa, Rzeźby i Grafiki Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Gdańsku za rysunek
  • 1979 rok – II i III Nagroda w Konkursie na grafikę organizowanym przez Wojewódzki Ośrodek Kultury w Gdańsku
  • 1983 rok – Wyróżnienie honorowe na V Polsko-Fińskiej Wystawie Grafiki Marynistycznej , Gdańsk oraz Turku (Finlandia)
  • 1983 rok – Wyróżnienie honorowe na IV Ogólnopolskim Konkursie Graficznym im. Józefa Gielniaka
  • 1983 rok – II Nagroda Gdańska Grafika Roku, Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki
  • 1986 rok – Wyróżnienie honorowe na Konkursie Rysunku Pejzaż Gdański
  • 1988 rok – Wyróżnienie honorowe Gdańska Grafika Roku, Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki
  • 1989 rok – Wyróżnienie honorowe na Ogólnopolskim Konkursie Graficznym im. Józefa Gielniaka, Jelenia Góra
  • 1989 rok – Wyróżnienie honorowe Gdańska Grafika Roku, Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki
  • 1990 rok – II Nagroda Gdańska Grafika Roku, Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki
  • 1995 rok – I Nagroda Gdańska Grafika Roku, Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki
  • 1996 rok – Nagroda specjalna na Międzynarodowym Konkursie na Exlibris Weterynaryjny, Gdańsk
  • 1998 rok – I Nagroda Gdańska Grafika Roku, Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki
  • Wyróżnienia w konkursach Na Najpiękniejszą Książkę Roku przyznawane przez Polskie Towarzystwo Wydawców Książek
  • 2008 rok – Stypendium Ministra Kultury

PAWEŁ HUELLE:

„W cieniu kąpieliska”

W przedmowie do tomu swoich esejów Ezra Pound napisał w roku 1910 – „Sztuka to fluid, który wionie ponad ludzkimi umysłami lub się o nie ociera”. Następnie, jak gdyby przeczuwając wszelkie możliwe nieporozumienia wynikające z tej kwestii, rozwinął swoją myśl w następującym porównaniu – „Sztuka w ogóle albo jakaś konkretna sztuka jest trochę podobna do rzeki, pod tym mianowicie względem, że chociaż czasami na rzekę duży wpływ ma rodzaj koryta, to w pewnym sensie jest ona od koryta niezależna. Kolor wody uwarunkowany jest właściwościami koryta i brzegów, w którym i między którymi rzeka właśnie płynie i płynęła wcześniej. Nieruchome obiekty odbijają się w wodzie, ale jej ruch zależy już od samej rzeki. Uczonego interesują wszystkie te rzecz, artystę tylko to, co płynie…”

Byłoby rzeczą niezwykle interesującą wypytać autora tych słów, jak określiły w tej metaforze pozycję odbiorcy, który nie jest artystą, ale nie aspiruje równocześnie do roli czy też rangi uczonego: zadowolić ma się wyłącznie kontemplacją samego nurtu rzeki? Czy też może, po jakimś czasie, nadal zauroczony jej meandrami, jej zmiennym nurtem, jej nieco odmienną niż w innych rzekach barwą wody – zacznie jednak badać owe „właściwości koryta” i przedmioty odbite na jej powierzchni? Słowem – zacznie dociekać jej odmienności, czyli spróbuje uchwycić jej niepowtarzalną aurę.

Taką właśnie przygodę przeżyłem z pracami Andrzeja Taranka: wieloletnie przybliżanie i oddalanie się od nurtu jego wyobraźni, powodowało za każdym razem zmianę perspektywy. I wiele pytań, od których nie dało się uciec, obcując z jego niezwykłą twórczością. A zaczęło się zupełnie zwyczajnie. W latach osiemdziesiątych prowadziłem „Punkty Mówione” – żywą gazetę literacką skopiowaną z krakowskiego „Na Głosu”. Żywą, to znaczy czytaną przez autorów przed zgromadzoną publicznością. Był to odruch środowisk twórczych, a przynajmniej tej ich części, które nie godziły się na cenzurę i oficjalne, licencjonowane przez sekretarzy życie kulturalne. Gdańskie „Punktu Mówione” – mając swoją comiesięczną edycję w przyklasztornej salce Dominikanów – różniła się wszakże od krakowskiego pierwowzoru także i tym, że posiadały swoją okładkę. Na rozstawionej sztaludze (w przypadku rzeźby był to zwyczajnie blat stołu) prezentowaliśmy jedno, wybrane przez zaproszonego artystę dzieło. Obraz, grafikę, rysunek. I od krótkiej, komentującej prezentacji takiej pracy, rozpoczynało się otwarcie kolejnego numeru żywej gazety. W lutym 1988 roku okładkę „Punktów Mówionych” stanowiła grafika Andrzeja Taranka „Kąpielisko Ostrów”, do której miałem zaszczyt wygłosić krótki komentarz. Co mnie urzekło w pracy trzydziestoczteroletniego wówczas artysty?

Przede wszystkim niezwykły klimat wyobraźni: scena towarzyska, czy może bardziej nawet rodzinna, jak gdyby przeniesiona z klimatu fin de siecle’owej fotografii, skomponowana została w pejzażu symbolicznym, odrealnionym, głęboko zakorzenionym w archetypach naszej zbiorowej pamięci. Wyschnięte koryto rzeki, na którym dogorywa zapomniany parostatek, dom – miasto w tle, będący swoistą apoteozą ciągłych przeróbek, dobudowań i prowizorek, wreszcie porastająca wszystko trawa, z której – niczym fantomy przeszłości – wynurzają się postaci dwóch kobiet i mężczyzny – wszystko to razem doskonale skomponowane i przepojone melancholią przemijania, stanowi w „Kąpielisku” niejako skrót, czy też syntezę motywów, stale powracających w wielu pracach Andrzeja Taranka.

Niewątpliwie jest to świat pokrewny trzynastemu miesiącowi Brunona Schulza, owej przedziwnej odnodze czasu, który – wypadłszy raz z kalendarza – żyje odtąd swoim własnym życiem, tworząc zaskakujące konfiguracje, oniryczne sceny egzystencji, magiczne zakamarki pamięci, które towarzyszą nam w snach, przeczuciach, fantazmatach. Nie jest to jednak surrealizm w wydaniu francuskim, lecz właśnie środkowoeuropejskim: sporo zawdzięcza i świadomie nawiązuje – choćby przez rekwizyty – do tego, co Alfred Kubin nazwał niegdyś suwerenną krainą snu, a Bruno Schulz własną, indywidualną Księgą. Jej tworzywem jest w równym stopniu pamięć rodzinna z erotycznymi fantazmatami dzieciństwa, wszechwładna natura z nieobliczalną zdolnością unicestwiania form zastanych, jak też historia widoczna zawsze w ułamkach i pozostałościach zniszczonych, minionych cywilizacji.

W 1997 roku, kiedy sopocki dwumiesięcznik „Topos” prezentował na swoich łamach dwie akwaforty Andrzeja Taranka – wspomniane już „Kąpielisko Ostrów” na okładce, oraz pracę „Gute Louize” wewnątrz numeru, z właściwą sobie przenikliwością pisał o artyście Kazimierz Nowosielski – „Taranek najczęściej umieszcza swój świat na obrzeżach głównego nurtu życia, a zwłaszcza: na poboczach krzykliwej oficjalności. Chętnie podnosi, to co odrzucone, zlekceważone, skazane na zapomnienie. W rzeczach już pozornie nieużytecznych, w szczątkach, fragmentach stara się obudzić ich zagubiony blask. Wydaje się trochę magiem, który zza mgły przywołuje dawno zapomnianą rzeczywistość. Niektóre z jego grafik mają w sobie coś ze struktury i nastroju niegdysiejszych markowników, coś z klimatu z pietyzmem kompletowanego zielnika lub z atmosferą starych albumów z rodzinnymi zdjęciami.” Kazimierz Nowosielski, który w dalszej części swojego eseju przyznaje artyście – dodajmy, że najsłuszniej – „niezwykle subtelną i precyzyjną kreskę, prowadzoną z maestrią i rzadko dziś spotykanym mistrzostwem”, zatrzymuje się jakby w pół kroku. Używając mianowicie słowa – markownik – nie wiąże go wprost z odnośnymi fragmentami Brunona Schulza, gdzie idea małego obrazka, świata w miniaturze, owej tajemniczej, kosmicznej miniaturyzacji pocztowego znaczka – tak mocno działa na wyobraźnię. A taka właśnie inspiracja zdaje się przyświecać zupełnie osobnemu nurtowi w twórczości artysty: exlibrisom.

Wielokrotnie za nie nagradzany na międzynarodowych biennale, Taranek stworzył zupełnie własny, niepowtarzalny styl owych „światów w miniaturze”. Odchodzący od czysto formalnych funkcji exlibrisu, gdzie decydujący był znak, monogram, czy też herb właściciela, artysta i tutaj stworzył całą serię przejmujących pejzaży wyobraźni. Wystarczy przywołać tu choćby exlibris Güntera Grassa: na wielkiej, fantazyjnej rybie, będącej zapewne aluzją do powieściowego Turbota, rybie dodajmy przemienionej w stuwiosłową galerę, płynie przez czas i przestrzeń, pod chmurnym niebem Bałtyku, niczym na biblijnym wielorybie – doskonale rozpoznawalna, syntetycznie zgeometryzowana bryła Kościoła Mariackiego w Gdańsku. Najwyższy rodzaj syntezy, połączony z najdrobniej potraktowanymi detalami, stworzony na minimalnej powierzchni miedzianej płyty: oto produkt z pracowni Andrzeja Taranka, dostępny nam na odbitce.

Ten świat w miniaturze, jego idea i wariacyjne kształty, nie pojawił się w twórczości artysty przypadkiem. Każdy, kto gości w jego pracowni na Suchaninie, oprócz ogromnej staroświeckiej prasy, podziwiać może niezwykłą kolekcję przedmiotów, nazywanych tylko umownie – „starociami”. Tylko niektóre z nich artysta kupował w antykwariatach czy na pchlich targach. Większość z nich bowiem to właśnie Schulzowskie rzeczy „ułomne”, zdegradowane, fragmentaryczne, które artysta odnajdował i odnajduje podczas swoich wędrówek przez Żuławy i mniej uczęszczane dzielnice Gdańska i jego obrzeża. Porcelanowym korkiem z przedwojennego browaru towarzyszy guzik od wojskowego płaszcza, srebrna łyżeczka znaleziona w gruzach Wyspy Spichrzów konkuruje o prymat z kawałkiem porcelanowego cybucha fajki z siedemnastowiecznych manufaktur holenderskich, cyferblat zegarka zatrzymał się na piątej piętnaście pewnie z sześćdziesiąt lat temu i nie wiadomo, czy ta godzina ma coś wspólnego z płachtą gazety Danziger Anzeiger odnalezionej pod tapetą wyburzonego na Oruni domu. Składanie świata z jego nietrwałych, zniszczonych czasem i wojennymi pożogami okruchów, to bardzo gdańskie, może nawet pokoleniowe doświadczenie Andrzeja Taranka, które zaowocowało tak niezwykłym teatrem wyobraźni jego grafik i rysunków. Ale wędrówki po rodzinnym mieście i okolicach, mają też w sobie inną skrytą pasję: artysta ma ze sobą szkicownik, ołówki i kredkę. Lubi zatrzymywać się w miejscach zupełnie przez turystów nieodwiedzanych, czasem niedostępnych. Efektem tych obserwacji są rysunki – dziś już nieistniejących – spichrzów, szachulcowych domków z przedmieścia, czy przeznaczonych do rozbiórki, dawnych przemysłowych albo portowych wnętrz. Poszukiwanie autentyku? Chęć rejestracji tego, co już za chwilę minie? Archaiczna już dzisiaj – w dobie cyfrowych zdjęć – pasja dokumentacji?

Pytałem o to Andrzeja, kiedy pokazywał mi kiedyś cykl rysunków wykonanych w opuszczonej, przeznaczonej do remontu Hali Targowej w Gdańsku. Było to niezwykłe, ponieważ na tych rysunkach i szkicach mogłem zobaczyć zasłonięte przez dziesięciolecia – elementy ażurowej konstrukcji, stare, z ubiegłego wieku kratownice, no i podziemia, gdzie w trakcie prac natrafiono na fundamenty romańskiej rotundy. Wszystko to szkicowane z niezwykłą starannością, choć w pośpiechu, bez dobrego oświetlenia. Przypominało ryciny Piranesiego – ćwiczenia z geometrycznej wyobraźni, której tematem jest opozycja zamknięcia i nieskończoności. Artysta nie udzielił mi wówczas żadnej konkretnej odpowiedzi – czy są to szkice do późniejszych grafik, czy tylko – z potrzeby serca czynione – notatki przechodnia. Ale po chwili rozmowy sięgnął do innej teczki, skąd wydobył cykl rysunków. Wykonał je podczas pobytu na Wyspach Karaibskich, gdzie na początku lat dziewięćdziesiątych przebywał. – „Nie miałem wówczas warsztatu, aby je przełożyć na drzeworyt, do którego zbierałem wyrzucone na brzeg deski”. Pokazał mi też akwatintę zatytułowaną „Manuel Dias Liquor Stor”. A potem kilka jeszcze, zachwycających klimatem i prostotą prac.

„Dobra sztuka zaczyna się ucieczką od nudy” – napisał Ezra Pound w 1910 roku, a więc na początku ubiegłego stulecia. Stulecia, które – w tej właśnie ucieczce – przewartościowało wszystkich i wszystko, doprowadzając na koniec do całkowitego zniewolenia wszelkich kryteriów wartościujących. Andrzej Taranek również nie lubi się nudzić, lecz efekty jego artystycznej pracy, wreszcie niebywałej wytrwałości – mogą być mierzone jedynie najwyższymi wartościami. Wystarczy zatrzymać się przy jego grafice – „Holm”, czy exlibrisie Josepha Conrada, by zrozumieć, co mam na myśli.

Źródło: Andrzej Taranek: grafika i rysunek [10 listopada – 19 grudnia 2004, Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie]. Sopot: Państwowa Galeria Sztuki, 2004. ISBN 83-88210-68-8.

Dzieła