Artysta

Szymański, Mariusz

MARIUSZ SZYMAŃSKI (ur. 6 XI 1979 r.)

Urodzony 6 listopada 1979 roku w Poznaniu. Uzyskał dyplom z wyróżnieniem w pracowni prof. Wojciecha Sadleya, z malarstwa sztalugowego, w Wyższej Szkole Sztuk Stosowanych Schola Posnaniensis w Poznaniu. Jest absolwentem grafiki wielowymiarowej w Wyższej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu. Jest członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków. Zajmuje się malarstwem, grafiką komputerową, projektowaniem ilustracji do książek. Artysta często sięga po stare zdjęcia czarno-białe i dopełnia je żywymi barwami. Malarstwo Szymańskiego to wędrówka po krajobrazie miejskim, przyciągająca uwagę żywą kolorystyką oraz nastrojem. Tworzy również w swoim indywidualnym stylu animacje malarskie, w których często posługuje się techniką stop motion przy użyciu tradycyjnych środków przekazu. Na swoich płótnach ukazuje tematy ważne dla naszej historii.

WYSTAWY:

Wystawy indywidualne:

  • 2007 rok – Kolorowe sny , Galeria PBG, Poznań
  • 27 listopada 2013 – 12 stycznia 2014 roku – Śladami czasu , Państwowa Galeria Sztuki, Sopot

Udział w wystawach zbiorowych w kraju:

  • 2006 rok – Sacrum w sztuce 2006, Galeria WDK, Wadowice
  • 2007 rok – Sacrum w sztuce 2007, Galeria WDK, Wadowice
  • 2008 rok – Sacrum w sztuce 2008, Galeria WDK, Wadowice
  • 2008 rok – Pierwszy Konkurs Malarski, Galeria Zadra, Warszawa
  • 2010 rok – Romantyczne szlaki Chopina 2010, Pałac Działyńskich, Poznań
  • 2012 rok – V Biennale Sztuki – Ślad Istnienia , Galeria Profil, Poznań
  • 2012 rok – IV Europejska Noc Muzeum – Mój Izrael i Sztuka Żydowska , Muzeum Regionalne im. Wojciecha Dutkiewicza, Rogoźno
  • 2012 rok – Moc w muzeum – Sztuka Chin , Muzeum Ziemi Nadnoteckiej im. W. Stachowiaka, Trzcianka

NAGRODY I WYRÓŻNIENIA:

  • 2007 rok – II nagroda za obraz Ora et labora
  • 2010 rok – Nagroda Starosty Hrubieszowskiego

BOGUSŁAW DEPTUŁA (październik 2013 r.):

„Spokój i niepokój”

Wiele może być rodzajów realizmu, wiele podejść do fotograficznych inspiracji, dla Mariusza Szymańskiego pociągające są stare zdjęcia. Korzysta z ich czarno białej estetyki, przemalowuje je lub się nimi inspiruje, nie ma to większego znaczenia, i dopełnia je mocnymi, kontrastowymi tłami, czerwonymi, pomarańczowymi, niebieskimi, zielonymi. Wlewają się te mocne barwy w czerń i biel zdjęć odtworzonych na płótnach o dużych formatach. Te zestawienia, może i proste osiągają zamierzony niepokojący cel. Większość inspiracji ma neutralny charakter, ale eskadra helikopterów z obrazu „Wietnam”, bez wątpienia już taka nie jest i nie pozostawia widzów w obojętności czy spokoju.

Jak można sądzić z widoku licznych samochodów w jego obrazach mamy do czynienia z fotografiami wykonanymi w latach 30 XX wieku, a i późniejszych także. Przyciąga go XX stulecie. Młody malarz nie mógł pamiętać tamtych czasów, ale mógł ulec ich estetycznemu urokowi. Zarazem można powiedzieć, że przecież nie ma jakieś wyraźnego i przesądzającego powodu, że zdecydował się akurat na ten okres z historycznej przeszłości. Mógł wybrać równie dobrze wiek XIX, skoro jednak tego nie zrobił, najwyraźniej miał ku temu powody. Odnoszę wrażenie, że w tych obrazach są jakieś niezałatwione do dziś sprawy.

Myśl ta powstała w mojej głowie, gdy oglądałem dwa z nich noszące wspólny tytuł „Obojętność”. Na nich, w bliższych nam już czasach lat bodaj 70. poprzedniego wieku, wśród ludzkiego tłumu stoją majestatyczne sylwety dwóch lwów o rozwartych pyskach. Jedna to scena miejska, druga plażowa. Tłum zdaje się niczego nie zauważać. Intrygująca metafora obecności czegoś niepokojącego w naszej bezpośredniej bliskości, czego sobie nie uświadamiamy, o czym nie mamy najmniejszego pojęcia. Jak jakaś niezałatwiona sprawa, jak oczekująca na rozwiązanie tajemnica.

Owo zaniepokojenie najpewniej powstało w wyniku już pierwszego kontaktu z obrazem Mariusza Szymańskiego zatytułowanym „Wietnam”, o którym wspomniałem na początku. To on kazał mi myśleć, że choć zazwyczaj panuje tu spokój, to coś za nim się kryje niewypowiedzianego. Poniekąd mogą to być stare lub mniej kartki z podróży, „Time Square”, „Hongkong”, „Wietnam”. Inne, choć nie mają miejsc konkretnych w tytułach, również pokazują zagraniczne scenerie. Ale właśnie owo pierwsze wrażenie zainfekowało ogląd wszystkich tych obrazów ze zdjęć. I przez to zostało owo skażone i niepewne oko, niepewne spojrzenie. Tak jak to się dzieje w jednym z najsławniejszych filmów z tajemnicą w tle, czyli „Powiększeniu” Antonioniego. Przypadkowe zdjęcie, które ujawnia, choć nie do końca straszliwą tajemnicę. Później o wiele dalej i bardziej radykalnie w nasycaniu grozą poszedł jeszcze Haneke, kręcąc – nomen omen - „Ukryte”, a później „Białą wstążkę”.

U Szymańskiego bez wątpienia nie ma aż takiej grozy. Równocześnie, jeśli dowiemy się jeszcze o innym jego zamiłowaniu, to sprawa może wydać się nieco prostsza. Oprócz obrazów malarz zrobił bowiem trzy malarskie animacje: „Bitwa pod Wizną”, „Powstanie warszawskie”, „Kontrasty”. Czarno-białe wizje na tematy ważne, wojenne, historyczne, mają w sobie żywą emocję, zdajemy sobie bowiem szybko sprawę, że dla malarza, to nie są jakieś zamknięte i dawno wygasłe sprawy, dla niego ta przeszłość kryje w sobie znaczenie dla teraźniejszości, dla nas dzisiaj. Najwyraźniej chce zarazić widzów, a w szczególności młodych ludzi, swoją wrażliwością i zapewne również swoją wizją tej przeszłości. To odpowiedzialne zadanie, ale zrealizowane przez niego w zupełnie indywidualnym stylu. Przeszłość jest dzisiejsza, dotykalna, nieodległa, niezamknięta.

Zatem nie bez powodu wystawa nosi tytuł „Śladami czasu”, zdając się być nader świadomą deklaracją artysty nurkującego w przeszłości i nią się inspirującego. We wstępie Mariusz Szymański napisał: „Zapraszając widza do tego świata chcę wywołać u niego refleksje. Sprawiać by wszedł w snutą na płótnie opowieść, stał się jej częścią i dopisał jej dalszy ciąg.”

Oglądając obrazy Mariusza Szymańskiego dopisujmy własne ich interpretacje, konteksty, bo ich otwarta koncepcja sprawia, że pozostało w nich całkiem sporo miejsca na naszą własną w nich obecność. Łatwo można stać się ich częścią.

Dzieła