Artysta

Parsamian, Gagik

GAGIK PARSAMIAN (ur. 28 VII 1957 roku)

Urodzony 28 VII 1957 r. w Eczmiadzynie, starożytnej stolicy Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego w Armenii. Ukończył Liceum Sztuk Plastycznych im. F. Terlemezjana w Erewanie. Od 1977 roku zaczął studia w Akademii Sztuk Pięknych w Erewanie pod kierunkiem profesora Ara Biekariana. Od roku 1988 jest członkiem Związku Artystów w Armenii, a w 2007 roku został przyjęty do Polskiego Związku Artystów Plastyków. W latach 1991-1994 był dyrektorem Muzeum Narodowego w Armenii, oddział w Eczmiadzynie. W Gdańsku mieszka i tworzy w Galerii Nairi przy ul. Mariackiej od 1994 roku. Zajmuje się malarstwem oraz ceramiką.

Prace Gagika Parsamiana znajdują się w zbiorach prywatnych oraz w muzeach państwowych.

SZAEN CHACZATRIAN:

Jeśli by temu młodemu artyście powiedzieli, jak kiedyś powiedziano Ezopowi: „Pójdź i przynieś najpiękniejszą rzecz w całym świecie”, on najprawdopodobniej narwałby kwiatów i podobnie jak wielki bajkopisarz, usprawiedliwiłby swój wybór Współczesnemu człowiekowi tak: „brakuje miłości, dobra i piękna, których symbolem zawsze były kwiaty…”

Pracownia Gagika Parsamiana – to jednocześnie kwietnik. Ręka dziwnego ogrodnika bierze kiść dopiero wtedy, gdy w jego wyobraźni powstaje artystyczno-malarski odpowiednik otaczających go kwiatów…

Źródło: Źródło: Gagik Parsamian [17 wrzesień – 1 październik 2008, Galeria Triada w Sopocie]. Sopot: Państwowa Galeria Sztuki, 2008.

MAŁGORZATA DAGNY SIKORSKA:

O twórczości Gagika Parsamiana nie sposób powiedzieć w kilku słowach. Oczywiście, można ograniczyć się do wyliczenia jego osiągnięć twórczych mierzonych wielością wystaw i pochlebnych recenzji. Ten artysta jest jednak wyjątkowy i tylko w wyjątkowy sposób można przekazać o nim odrobinę prawdy. Gagik Parsamian należy do tych nielicznych, którzy pojmują życie i twórczość jako jedną całość. W obrazach Gagika odbija się jego dusza. Jest autentyczny. To, co oferuje odbiorcy, to ogromna dawka piękna, dobra i miłości.

Jemu chce się zaufać. Gagik Parsamian, poza obrazami malowanymi na płótnie, tworzy jeden wielki, żywy obraz to jego ogród. Ktokolwiek chociaż raz miał okazję odwiedzić Gagika i wejść do tego ogrodu, poznał najpiękniejsze z jego dzieł. Nazwałam kiedyś to miejsce „Małą Armenią”. Gagik, chociaż od wielu lat mieszka w Polsce i stał się jednym z nas, pełni role duchowego ambasadora Armenii. Dzięki niemu i przez niego poznajemy urok dalekiej i tajemniczej krainy, a zarazem tragiczną historię jej mieszkańców. Gagika cechuje niespożyta energia. Spróbuj spytać go, skąd czerpie siłę, by trwać w nieustannej pracy? On tylko uśmiechnie się i wskaże ręką kwiaty. To jego miłość, inspiracja, a zarazem odpoczynek. Z nimi rozmawia, troszczy się o nie, a one odwdzięczają mu się niebywałym pięknem. To piękno i czarodziejską magię ogrodu Gagik utrwala w obrazach, przez co każdy z jego kwiatów zyskuje nieśmiertelność. Nawet osoba, która nie zna Gagika i tylko przypadkowo trafiła do galerii na Mariackiej wychodzi z niej odmieniona. Wystarczy bowiem choć przez chwilę pozostać w tym miejscu, by dożylnie przyjąć dawkę życiodajnej energii.

Obrazy Gagika leczą i nie ma w tym stwierdzeniu przesady. Z wielką radością przyjęłam wiadomość o przygotowaniach do kolejnej wystawy Gagika. Osobiście pragnęłabym, aby jego twórczość była powszechnie znana. Chciałabym, aby Gagik miał wokół siebie coraz większe grono przyjaciół. Gagik to bezcenny, egzotyczny kwiat, który zrządzeniem losu zakorzenił się w pomorskiej ziemi. Jego obecność wśród nas to wielki dar, a zarazem zobowiązania. Tak mało twórców ma odwagę jak on głosić pochwałę życia, ukazywać piękno świata i miłość do ludzi. Oby nigdy nie zabrakło mu sił!

Źródło: Gagik Parsamian [17 wrzesień – 1 październik 2008, Galeria Triada w Sopocie]. Sopot: Państwowa Galeria Sztuki, 2008.

WALENTYNA POKŁADOWA:

„Ogród Duszy”

W jaki sposób da się zrozumieć artystę? Ściśle splata się w nim to, co wieczne, z tym, co chwilowe, twórcze i codzienne, upragnione i rzeczywiste. Ale jest coś, co się da zauważyć od pierwszego wejrzenia. U Gagika Parsamiana – to opanowanie, delikatność i… płomień duszy. Dominującą cechą osobowości tego artysty malarza jest duży temperament; to on w znacznym stopniu pobudza go do tego, ażeby wszystkiego spróbować, wszędzie zdążyć, wszystkiemu sprostać oraz wszystko ze sobą pogodzić. Z jego wprawnych rąk jak gdyby wyfruwa glina, przetwarzając się w pełną wdzięku ceramikę, szklane kształty promieniują kolorowymi odblaskami, a płótno „napawa się żywą mocą”.

Te same ręce zbudowały dom, który jest przewidziany nie tylko jako pracownia lub miejsce zamieszkania dla jego rodziny, lecz także jako dach, chętnie udostępniany licznym gościom. Jedną ze ścian zewnętrznych artysta skomponował z wąskich szklanych listew. Dzięki temu przypomina ona otwartą śluzę, przez którą gwałtownym potokiem wdzierają się do wnętrza flora i światło niebios. Ma się wrażenie, że tak jak przez ormiański jerdyk – otwór w dachu – dostaje się przez nie powietrze z gór Armenii przemieszane z zapachem ziół.

Artysta dodaje wdzięku każdej przestrzeni, w której się pojawia; otaczające go kształty i przedmioty z łatwością podporządkowują się wyobraźni malarza, nabywając przez to królewskiego majestatu.

Jakże piękny okazuje się być liść anturium, postawiony w wysokim szklanym naczyniu, zaś podłoga skomponowana z drobnych, nieregularnych płytek ceramicznych stwarza atmosferę niezwykłej przytulności, przypominającą holenderskie domostwa z płócien starych mistrzów.

Nic nie zatraca swej indywidualnej osobowości, nie przestaje się wyróżniać. To ten świat, w którym nie ma miejsca dla sennej i szyderczej trywialności.

Artysta organicznie zespolił w swoim sercu ciepłą paletę Eczmiadzyna, w którym się urodził, i czarujący urok Gdańska, przypominającego popielatą różę. Proste linie ulic, przecięte nagle przez wodę, wyciągające ku sobie szyje kamienice wpatrzone w oczy okien, bramy rzucające się spiczastymi sklepieniami w niebiosa. Te zjawiska, wykraczające poza swoją materialną bytność, zdają się przynależeć raczej do wymiaru duchowego, tak bliskiego duszy artysty.

Po uzyskaniu świetnego wykształcenia w Liceum Artystycznym, a następnie w Akademii Sztuk Pięknych w Erewanie (studium profesora Ara Bekaryana), Gagik Parsamian opanował cały arsenał środków technicznych współczesnego malarstwa oraz podstawy myślenia kompozycyjnego, przetwarzając te wszystkie składniki w swój własny styl, w którym subtelna równowaga łączy to co widoczne i niewidoczne dla oka, piękno i głębię, naturalność z nadprzyrodzonością, rzeczywistość i prawdy znajdujące się poza nią.

Fantastyczne piękno wyimaginowanego kolorytu i jego barwy same przez się uprzystępniają tajemnicę. Bliskie Parsamianowi odcienie fioletu dość rzadko są spotykane w naturze w tak czystej postaci. Przez swą niezwykłość mogą one przypominać drzwi prowadzące do innego wymiaru. Cała ta barwna atmosfera tworzy symboliczne „sfumato”, możliwe do zamieszkania jedynie przez byty pozamaterialne.

W obrazach malarza często zacierają się granice pomiędzy gatunkami, przeplatają się elementy dekoracyjne i symboliczne.

Gdy rozmawiamy o temperamencie i dynamice jego malarstwa, ujawnia się coś jeszcze. Kompozycja jego obrazów przypomina żywe organizmy. Obraz zdaje się poruszać, kołysać, migotać, jakby przemieszczał się w przestrzeni na oczach widzów. Trudno tu nie wspomnieć słów Kandinskiego: „Już sam wyraz ‘kompozycja’ wywołuje u mnie wibrację”.

Wszystkie dzieła artysty są cząstkami jednego świata obrazów, uzupełniają się i urozmaicają nawzajem, ale podlegają wspólnej zasadzie artystycznej. Każdy element, każda rzecz, zachowując swoje główne cechy, jednoczesne „nie jest równa sobie”. To nie jest jakiś owoc, drzewo lub kwiat, lecz – Owoc, Drzewo, Kwiat, czyli – pojęcie ogólne.

Wydaje się, że obrazy Parsamiana dałoby się zapisać nutami. W złożonym rysunku muzycznym można usłyszeć płynne kontemplacyjne motywy, smutne melodie ormiańskiego duduka oraz zadziwiający urokiem głos ulubionej śpiewaczki artysty – Lusyne Zakarian. To wszystko wpływa na nasz nastrój, podobnie jak dobrany z wirtuozerią niezwykle wymowny kolor, którym artysta obdarza nas niczym nurek wydobywający perłę z głębin morza. Tak promienieje ludzka dusza, tworząc dostrzegalny obraz wolności i harmonii.

Kwiaty są ulubionym motywem twórczości Gagika Parsamiana. To jest szczęście ujrzane „oczami duszy”, a nie zagrane podczas hałaśliwego przedstawienia ulicznego.

Nieodzowna wierność Armenii, jej kulturze i tradycjom stały się istotą twórczości artysty.

O ptaki gór, o ręce gór,
Jesteśmy ze sobą nierozłączni.
I serce się cieszy z przestworza
Oraz z głębi błękitu niebios.

(Waan Terian, poeta ormiański z początku XX wieku – w wolnym tlumaczeniu)

Prace artysty wystawiano już w wielu krajach na całym świecie. W Gdańsku jego galeria znajduje się przy ulicy Mariackiej i nazywa się „Nairi” .
Otoczeniu artysty chce ofiarować to, co jest bliskie jemu samemu – talent, dobro, piękno.
Jagatowo – tak nazywa się miejscowość, gdzie stoi dom, w którym zamieszkała jaskrawa sztuka Gagika Parsamiana. Czy jesteśmy gotowi do dialogu z nim? –Ajo.

Źródło: Gagik Parsamian: malarstwo. [30 maj – 24 czerwiec 2007, Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie] Tł. na jęz. orm. N. Ter-Grigorian, tł. na jęz. ang. M. Somogyi, P. Łuba. Sopot: Państwowa Galeria Sztuki, 2007. ISBN 83-88210-92-0.

WYSTAWY:

Wystawy indywidualne:

  • 1989 rok – Moskwa (ZSRR)
  • 1989 rok – Holandia
  • 1990 rok – Belgrad (Serbia)
  • 1991 rok – Paryż (Francja)
  • 1991 rok – Moskwa (Rosja)
  • 1991 rok – Roen
  • 1993 rok – Eczmiadzyn (Armenia)
  • 1994 rok – Gdańsk
  • 1998 rok – Warszawa
  • 2004 rok – Kaliningrad (Rosja)
  • 30 maj – 24 czerwiec 2007 rok – Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie
  • 2007 rok – Eczmiadzyn (Armenia)
  • 17 wrzesień – 1 październik 2008 rok – Galeria Triada w Sopocie

Udział w wystawach zbiorowych w kraju:

  • 2001 rok – Warszawa

Udział w wystawach zbiorowych za granicą:

  • 1983 rok – Erewan (Armenia)
  • 1984 rok – Tibilisi (Gruzja)
  • 1985 rok – Eczmiadzyn (Armenia)
  • 1987 rok – Moskwa (ZSRR)
  • 1989 rok – Tokio (Japonia)
  • 1990 rok – Izrael
  • 1991 rok – Niemcy
  • 1992 rok – Zurych (Szwajcaria)

Dzieła