Artysta

Orzechowska, Patrycja

PATRYCJA ORZECHOWSKA (ur. 1974 roku)

Urodzona w 1974 roku w Bydgoszczy. W latach 1989-1994 uczyła się w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Gdyni Orłowie. Od 1994 roku do 2000 studiowała na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. W roku 2000 uzyskała dyplom z wyróżnieniem w pracowni prof. Jerzego Krechowicza na Wydziale Malarstwa i Grafiki w ASP w Gdańsku. Zajmuje się fotografią, grafiką użytkową, kolażem, instalacją, filmem i sztuką w przestrzeni publicznej. Jest członkiem Stowarzyszenia A Kuku Sztuka. Mieszka w Gdańsku.

Prace Patrycji Orzechowskiej znajdują się w kolekcji Jerzego Olka w Galerii El w Gierałtowie oraz w Galerii Polskiej Fotografii PA&AM w Krakowie.

„Dążę do tego, by wszystko zawrzeć w jednym zdaniu,
nie tylko teraźniejszość, ale całą przeszłość,
na której się opiera
i która dogania chwilę obecną sekunda po sekundzie”
/Wiliam Faulkner/

EMILIA ORZECHOWSKA (Lipiec 2004):

Fotografowanie jest swoistym pisaniem biografii; w każdym kolejnym zdjęciu zawarte są te poprzedni, a wraz z nimi wszelkie emocje, stany, uczucia, które towarzyszyły ich powstawaniu. Już w samym procesie tworzenia zdjęcia obecne są elementy wskazujące upływ czasu: wywoływania obrazu, czyli przywrócenie czegoś co przeminęło i utrwalenie , czyli pozostawienie znaku istnienia. Obrazy teraźniejszości kondensują pamięć przeszłości i zapowiadają przyszłość. Zamknięte w kadrze „teraz obrazu” w chwili gdy na nie patrzymy jest już przeszłością. Oglądamy ślady, które pozostały po czymś, czego już nie ma.

NOS DUO (my obie, nas dwie) – jedna będzie wczoraj, druga była jutro, obie próbują dopasować się do siebie. Balansują na osi czasu gdzieś pomiędzy wschodem a zachodem słońca. Odliczają czas, minuta za minutą, do chwili nieobecności. „Niecała” wciąż szuka siebie, mija się ze swoim „byłam” i „będę” tworząc nowe „plansze” do swojej bioGRA fii. Cisza i milczenie splatają się z żywiołem i energią, a dwie postaci stają się jedną, są dwiema stronami tej samej natury w jej dobrych i złych odruchach. Uzupełniają się nawzajem, jak pierwotne siły kosmiczne jin i jang , tworząc jedność, autoportret wewnętrzny, odzwierciedlający nie tyle ciało, ile duszę.

Dualizm zawiera się także w samej kompozycji kadru. Lustrzane wzajemne przyglądanie się sobie dwu osób podkreśla symetria obrazu. Przeprowadzanie horyzontalnej bądź wertykalnej osi symetrii w kadrze powoduje efekt lustrzanego odbicia: obie postaci stają się swoimi sobowtórami, zatraca się granica pomiędzy tym co białe i czarne, pomiędzy ciszą a słowem. Fotografia staje się znakiem bliźniaczej natury, śladem obecności, syntezą światów z obu stron lustra.

Źródło: Łubowicz Elżbieta. Patrycja Orzechowska – Nos duo: lunatypie (lunatype) [6 – 29 sierpień 2004, Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie]. Sopot: Państwowa Galeria Sztuki, [2004]. ISBN 83-88210-65-3.

ELŻBIETA ŁUBOWICZ (lipiec 2004):

„Pudełka ze snami”

W podtytule wystawy Patrycji Orzechowskiej widnieje tajemnicze słowo „lunatypie”. To piękna nazwa, wymyślona przez autorkę na określenie szczególnego rodzaju techniki własnej zastosowanej do tych prac. Nazwa ta jednak niczego nie wyjaśnia, a nawet wręcz przeciwnie, zaciemnia. „Wymyśliłam dla tych prac technikę i nazwałam ją lun atypią, która jest nieświadomym działaniem we śnie polegającym na naświetlaniu światłem księżyca. Nie pytaj mnie, na czym dokładnie polega ta technika, nie pamiętam, bo czy lunatyk może pamiętać, co robił w ciemności?”[1] – odpowiada autorka na dociekliwe pytanie Krzysztofa Makowskiego. Zawarta w tym określeniu techniki nierozwiązana zagadka wpisana jest natomiast w samą ideę dwóch ostatnich serii: „Fantomy” i „Nos duo” („Nas dwie”). Mylenie tropów oraz zaskakiwanie widza czymś nieoczekiwanym, a intrygującym to ulubiona stylistyka Patrycji Orzechowskiej. Przyznaje się nawet do niej wprost, mówiąc o swoich projektach plakatów: „Dla mnie w plakacie ważniejsze od informacji i anegdoty jest coś, co przykuje moją uwagę. Czasami jest to kompozycja, zaskakujące skojarzenie lub nawet dezinformacja”[2] . Sens jej obrazów powstałych przy użyciu fotografii opiera się również na znaczeniach z premedytacją niejasnych i zagadkowych. Księżyc, noc i tajemnica, ewokowane przez neologizm „lunatypia”, to słowa-klucze precyzyjnie pasujące do poetyki tych prac, otwierające furtkę do zaczarowanego ogrodu pełnego obrazów jak ze snu.

Samo słowo „obraz” jest najważniejszym kluczem do świata myśli i wyobraźni, z którego wyłaniają się dzieła tej autorki. Wypełnia go fascynacja rzeczywistością obrazów jako rzeczywistością alternatywną do tej dotykalnej, w której się poruszamy i w której obowiązują niepodważalne prawa z zasadą grawitacji i wymierzoną z przeszłości w przyszłość strzałką czasu na czele. Obraz, niezależnie od tego, czy wykonany ludzką ręką, czy przy pomocy obiektywu aparatu fotograficznego, należy do zupełnie innej sfery niż rzeczywistość naturalna. Tutaj prawa natury mogą być unieważniane albo dowolnie modyfikowane; ludzkie postacie zdolne są do wynurzania się znikąd i ponownego przepadania w nieokreślonej przestrzeni i czasie, a wydarzenia potrafią trwać bez przyczyny i celu.

Serie „Pejzaż neosurrealistyczny” oraz „Fantomy” to zagadkowe inscenizacje oparte na niezwykłych zestawieniach ich elementów, tworzące efektowne wizualnie, baśniowo-fantastyczne obrazy. Pojawia się w nich na przykład ogromne oko, przyglądające się usypanemu przed nim kopczykowi piasku; gdzie indziej – pejzaż z ludzką postacią oraz kilkoma kulistymi przedmiotami tej samej wielkości, na tle dziwnych okrągłych otworów, z wpadającym przez nie sztucznym światłem, które sugeruje jakby fragment łodzi podwodnej. Albo zbliżenie intensywnie niebieskiej głowy – zanurzonej w wodzie? – z oplecioną wokół czoła i szyi grubą okrętową liną… We wszystkich tych obrazach najistotniejszym elementem jest właśnie sztuczne światło, zdradzające, że wszystko to jest fikcją dziejącą się na umownej teatralnej scenie; jest przedstawieniem na użytek obrazu. Patrycja Orzechowska cały czas wie, że to, co odwzorowuje fotografia, to widzialność, nie realność. Im bardziej fotografia zdaje się być bezpośrednim widokiem rzeczywistości samej (a nie wizerunkiem na płaskim kawałku papieru), a więc im doskonalsza jest iluzja obrazu, tym bardziej jest ona pozorem jedynie, złudą i widmem – skonstruowanym z premedytacją sztucznym obrazem…

„Czy nie powiemy, że umiejętność nasza z pomocą architektury stwarza dom, a z pomocą malarstwa pewien dom inny – niby widziadło senne, ludzką ręką wykonane dla tych, którzy nie śpią?” tak Platon w „Sofiście” opisał sztukę wykonywania obrazów widzialnego świata, dostrzegając w niej kopię kopii: wizerunek materialnej rzeczywistości, która jest odbiciem jedynie istniejącej prawdziwie, wiecznej idei rzeczy. Ernst Gombrich, przytaczając ten cytat, opatrzył go komentarzem, w którym mówi: ”Nie znam wykładni, która by uczyła nas od nowa sztuki podziwiania; w niczym też nie umniejsza jej wartości słuszne może wygnanie z królestwa sztuki wielu z tych ludzką ręką wykonywanych widziadeł, przeznaczonych dla tych, którzy nie śpią, ponieważ okazały się zanadto skuteczne jako namiastki snów”[3] .

Wskazaniem na obrazy „zanadto skuteczne jako namiastki snów” filozof komentuje iluzjonistyczną praktykę obrazów reklamowych, która ma na celu uwodzenie odbiorcy pozorną realnością całkowicie fikcyjnego świata. Obrazy reklamowe czynią to tylko i wyłącznie po to, by uśpić trzeźwe rozumowanie i poczucie rzeczywistości patrzącego. „Malarstwo nauczane jest w szkołach i uprawiane z amatorstwa w celach terapeutycznych lub dla zabicia czasu, a wielu dyletantów operuje trickami, jakie oczom Giotta zdałyby się czystą magią. Wprawiłaby w zdumienie jego współczesnych nawet prymitywna kolorowa naklejka na pudełku płatków owsianych. Nie wiem, czy są tacy ludzie, którzy by z tego wyciągnęli wniosek o wyższości pudełka nad twórczością Giotta. Ja w żadnym razie do nich się nie zaliczam”[4] . W tej wypowiedzi „malarstwo” można również, a nawet tym bardziej, zastąpić słowem „fotografia”. Efektowne iluzjonistyczne przedstawienia, skutkujące przemieszaniem świata realnego z fikcyjnym, są już nie tylko domeną reklamy. Funkcjonują w sztuce jako „simulacrum”, obiekt, w którym z założenia nie można odróżnić materialnej podstawy od fikcyjnego obrazu.

Koncepcja obrazu oraz praktyka twórcza Patrycji Orzechowskiej zmierza pod prąd tej tendencji. Chociaż iluzjonizm fotograficznych przedstawień jest dla niej najważniejszą cechą tego medium i ze względu na nią właśnie posługuje się fotografią, fikcyjny świat obrazów o tyle ma dla niej swoją wartość, o ile tworzy rzeczywistość odrębną, zdecydowanie dającą się odróżnić od naturalnej. Przeciwnie niż u autorów wytwarzających „simulacra” – obrazy porzucające tradycyjną prostokątną ramę i zlewające się z realnością – jej prace szczególnie podkreślają swój status sztucznego i konwencjonalnego obrazu. Ujęte w prostokątną ramę, są osobnym materialnym obiektem bardziej jeszcze niż klasyczny obraz na płótnie lub fotografia na papierze. To metaliczne powierzchnie z opalizującym na nich wizerunkiem, jak w dawnym dagerotypie, oraz masywne, ciężkie skrzynki w których wnętrzu zatopiony jest migotliwy obraz. Fikcja objawiona wewnątrz rzeczywistości, jak sen w ramach realnego życia.

„Przysłony”, seria prac z 2000 roku, jest metaforyczną opowieścią o samym obrazie, o tym, czym on jest wobec rzeczywistości. Tytułowe „przysłony” to czarne prostokąty usytuowane w centrum zdjęcia, zakrywające większą część widoku i będące potencjalnym obrazem, kadrującym w przestrzeni swoją wizualną zawartość. Ten płaski prostokąt okazuje się w końcu ścianą „czarnej skrzynki” camery obscura , z której wnętrza wygląda widzące oko. W „Fantomach”, serii dziwnych zjaw, które nie są portretami, ale czymś w rodzaju sobowtórów (jak je określa sama autorka), obraz kadrowany jest często już nie tylko w prostokącie, ale także w kole. Kolisty obraz to kadr pierwotny dla fotografii, zgodny z kształtem otworu w najprostszym aparacie otworkowym, a także zgodny z kształtem obiektywu. Wpisanie go w prostokątną ramę miało w swojej intencji stworzenia iluzji „obrazu w oknie”, bezpośredniego widoku, według renesansowej jego koncepcji. Powrót więc do formy koła to jeszcze silniejsze podkreślenie „obrazowości obrazu” niż w tradycyjnej jego prostokątnej postaci. Ta istota obrazu to właśnie jego fikcyjność, a więc przynależność do rzeczywistości innego rodzaju.

Ernst Gombrich w „Sztuce i złudzeniu” wypowiada jeszcze znamienne zdanie, które, zdaje się, jest coraz bardziej z biegiem czasu aktualne: „Nawet dziś pojęcie fikcji nie dla każdego jest bezpośrednio uchwytne”[5] . Szczególnie w przypadku twórców oraz odbiorców fotografii fikcyjność obrazu wciąż bywa naiwnie przeciwstawiana jego prawdziwości, a dosłowność zdjęć dokumentalnych mylona z ich obiektywną prawdą. Tymczasem oparte na fikcji terytorium obrazu to obszar, w którym przestaje obowiązywać zarówno prawda, jak i fałsz działające w realnym świecie, tak jak przestają tu funkcjonować zasady grawitacji czy następstwa czasu. Właściwie, mówiąc precyzyjnie, wewnątrz świata przedstawionego w obrazie (w „mrocznym królestwie, które nie jest ani jednym, ani drugim [ani prawdą ani fałszem przy. E.Ł.]”, jak to nazywa Gombrich) istnieje już inna prawda i inny fałsz. Bo jakiż sens poza fikcyjnym światem artystycznego dzieła może mieć pytanie czy Don Kichot naprawdę walczył z wiatrakami? Przeciwieństwem fikcji nie jest bowiem prawda, lecz rzeczywistość.

Prace Patrycji Orzechowskiej przywracają właściwe miejsce i znaczenie zarówno realności, jak i obrazowi. Rzeczywistość jest w nich rzeczywistością, a fikcja fikcją. „Nie należy ufać temu co się widzi, co pokazuje obraz”[6] mówi ona Krzysztofowi Makowskiemu. Aby mogła toczyć się gra znaczeń, odczuć i przeczuć, o jaką chodzi w tych quasi-fotografiach, musi bowiem być wyraźnie określone terytorium zarówno jednej, jak i drugiej strony, tak jak to dzieje się w szachach, gdzie czarne i białe pola i figury muszą odróżniać się od siebie wzajemnie, aby gra była możliwa.

Zasady tej gry w najnowszej serii , „Nos duo” są już nieco inne niż w pracach wcześniejszych. W porównaniu z „Pejzażami neosurrealistycznymi” czy „Fantomami” sprawiają wrażenie prostych, niemal dosłownych; zostały odarte bowiem z tamtych fantastycznych opowieści. Nie ma już w nich niezwykłych rekwizytów ani teatralnego, baśniowo ciepłego światła. Przywołują sytuacje i postacie zwyczajne i banalne, jak dziewczyna wychodząca zza ściany, odbijająca piłkę, robiąca gimnastyczny „mostek” albo wpatrzona w trzymaną w rękach kartkę papieru z czarnym kółkiem na środku. Jednak ten ostatni przykład nawet już w opisie nasuwa podejrzenie, że sytuacje te nie do końca są zwyczajne. Osoba skrywająca się za ścianą lub wychodząca zza niej ma bowiem w kadrze tej samej fotografii swojego sobowtóra, podobnego, ale nie identycznego, który wykonuje tę samą lub odwrotną czynność.

Te nowe prace emanują, podobnie jak poprzednie, klimatem dziwnej, sennej przestrzeni. Powstaje on jednak już nie przez nagromadzenie i zestawienie nie pasujących do siebie przedmiotów oraz odwrócenie ich skali wielkości, ale na skutek uporczywych powtórzeń oraz odczucia braku, nieobecności tego, co w kadrze zwykłego zdjęcia powinno się znaleźć. Oprócz głównego motywu jest na tych fotografiach pusta przestrzeń, jasna lub ciemna, sugerująca dzień albo noc. Podwójność, przepołowienie, znikanie, symetria lub, przeciwnie, intrygująca asymetria to elementy formy, które budują w serii „Nos duo” opowieść o dziwnych stanach istnienia, kiedy własna tożsamość nosatej zachwiana i podważona lub, odwrotnie, szczególnie intensywnie się objawia. Ta pierwsza sytuacja opisana jest w tytułach prac: „Byłam jutro”, „Będę wczoraj”, „Rozdwojona”, „Podzielna przez dwa”, „Niecała”. Ta druga – powstaje w tryptyku opatrzonym tytułami, które oznaczają trzy różne nocne godziny. Siedząca na białym kole postać samą sobą wyznacza czas, a właściwie staje się czystym czasem, utożsamia się z nim.

W „Nos duo” gra między fikcją a iluzją realności uległa odwróceniu w stosunku do wcześniejszych serii. W tamtych fotograficzna iluzja rzeczywistości sprawiała, że to, co nieprawdopodobne, stawało się tym bardziej dziwne, iż niemal dotykalnie realne. W tych nowych – to co zwyczajne i dosłownie odwzorowane okazuje się w istocie czymś zupełnie nierealnym, czystą fikcją.

Tematy iluzji, gry, zwielokrotniania i znikania, jakie wyłaniają się z metaforycznej warstwy znaczeniowej tych prac, powtórzone są także przez ich formę; przez technikę „lunatypii”, która sprawia, że fotografia jest tylko quasi-fotografią, bo równocześnie jeszcze czymś więcej – masywnym obiektem, w którym migocze, pojawia się i znika obraz. Przypomina to ekran i projekcję ze starej, zdartej taśmy filmowej. Do tej inspiracji Patrycja Orzechowska przyznaje się w cytowanej już rozmowie z Krzysztofem Makowskim: „[…] zawsze fascynowało mnie kino, zarówno jako tajemnicze miejsce, jak i dzieło filmowe. Kino jest tak blisko fotografii, jest niczym innym jak ciągiem obrazów wprowadzonych w ruch… Jest całym światem. Oglądając pierwsze filmy, miałam wrażenie, że cisza, która je wypełnia, jest w stanie wiele wyrazić. Właśnie ta cisza i czarno-biały obraz zbudowany z samych cieni i świateł, pozbawiony materii, tak mnie oczarował”[7] .

Fotografia, która trochę jest unikatową monotypią (bo prace te są jednostkowe, często z manualnymi ingerencjami w obraz) trochę dagerotypem, trochę filmem, a trochę fotoobiektem – „magiczną skrzynką” – ukazuje w pracach Patrycji Orzechowskiej swoje nowe, dotąd nieodkryte możliwości. Traktując wykorzystywane medium z twórczą swobodą, ale jednocześnie z czytelnym nawiązaniem do tradycji sztuk wizualnych, autorka jest na wskroś nowoczesna i zarazem konserwatywna we właściwym sensie tego słowa, oznaczającym szacunek dla podstawowych i niepodważalnych wartości. Przechowuje w swoich pełnych artystycznej wolności „pudełkach ze snami” głębokie zrozumienie sensu europejskiej tradycji obrazu: wyznaczonego ramami fikcyjnego świata, w którym powstaje całkowicie sztuczna iluzja realności.

Źródło: Łubowicz Elżbieta. Patrycja Orzechowska – Nos duo: lunatypie (lunatype) [6 – 29 sierpień 2004, Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie]. Sopot: Państwowa Galeria Sztuki, [2004]. ISBN 83-88210-65-3.

[1] Krzysztof Jurecki, Krzysztof Makowski: Słowo o fotografii, Wydawnictwo ACGM Lodart SA, Łódź 2003, s. 187
[2] Krzysztof Jurecki, Krzysztof Makowski: Słowo o fotografii, Wydawnictwo ACGM Lodart SA, Łódź 2003, s. 182
[3] Ernst Gombrich, Sztuka i złudzenie. O psychologii przedstawiania obrazowego, Warszawa 1981, s. 19
[4] Ernst Gombrich, tamże
[5] Tamże, s. 130
[6] Krzysztof Jurecki, Krzysztof Makowski: Słowo o fotografii, op. cit. , s. 184
[7] Tamże, s. 186

NAGRODY I WYRÓŻNIENIA:

  • 1997-1998 rok – Stypendium Ministra Kultury i Sztuki
  • 2001-2002 rok – Stypendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego (Fundusz Promocji Twórczości)
  • 2004 rok – Stypendium Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego w Gdańsku
  • 2004 rok – Stypendium Ministerstwa Kultury
  • 2005 rok – Stypendium Prezydenta Miasta Gdańska
  • 2008 rok – Stypendium Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego w Gdańsku
  • 2009 rok – Stypendium Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego w Gdańsku
  • 2009 rok – Stypendium Prezydenta Miasta Gdańska
  • 2010 rok – Stypendium Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego w Gdańsku
  • 2010 rok – Stypendium Ministra Kultury
  • 2011 rok – Stypendium Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego w Gdańsku
  • II nagroda w konkursie fotograficznym Debiut
  • III nagroda w konkursie fotograficznym 1000-lecie Gdańska
  • II nagroda w konkursie na plakat dla firmy Gwarant

WYSTAWY:

Wystawy indywidualne:

  • 1995 rok – Do książek nienapisanych – ilustracje, Closed Gallery w Gdyni
  • 1997 rok – Jazz – ilustracje, Gdynia Summer Jazz Days w Teatrze Muzycznym w Gdyni
  • 1998 rok – Illusion – fotografie, Teatr Miejski w Gdyni
  • 1999 rok – Mapa – fotografie, Nadbałtyckie Centrum Kultury w Gdańsku
  • 2000 rok – Przysłony – fotografie, Galeria FF w Łodzi
  • 2002 rok – Fotografie, Galeria STS w Sopocie
  • 2003 rok – Pejzaże neosurrealistyczne – fotografie, Red Onion w Warszawie
  • 4 – 28 luty 2003 rok – Fantomy – lunatypie, Mała Galeria ZPAF – CSW w Warszawie
  • 2003 rok – Fotografie, Galeria Pusta w Katowicach
  • 2003 rok – Fotografie, Galeria Art.-Foto w Częstochowie
  • 6 – 29 sierpień 2004 rok – Nos duo – lunatypie, Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie
  • luty – marzec 2005 rok – Nos duo – lunatypie, Galeria Sztuki Współczesnej, BWA we Wrocławiu
  • kwiecień – maj 2005 rok – Nos duo – lunatypie, wystawa towarzysząca IV Biennale Fotografii w Starym Browarze, Galeria Miejska Arsenał w Poznaniu oraz Stary Browar w Poznaniu
  • 3 – 26 czerwiec 2005 rok – Nos duo – lunatypie, Wozownia w Toruniu
  • 2005 rok – Fotografie, Instytut Polski w Sofii (Bułgaria)
  • 2005 rok – (Sur)real, LEE Ka-sing Gallery, Toronto (Kanada)
  • 2006 rok – 3 pokoje (z Emilią Orzechowską), CSW Łaźnia w Gdańsku
  • luty 2006 rok – Nos duo – lunatypie, Galeria Sztuki w Legnicy
  • 2006 rok – Nos duo – lunatypie, Zamek Książ, Wałbrzyska Galeria Sztuki BWA
  • 2006 rok – Gabinet – wystawa w ramach Warszawskiego Festiwalu Fotografii, Galeria Wizytująca w Warszawie
  • 2006 rok – Gabinet – wystawa w ramach Miesiąca Fotografii w Krakowie
  • 2007 rok – Gabinet / Sur(reality) – wystawa w ramach Festiwalu Fotografii CONTACT, IndexgGallery w Toronto (Kanada)
  • 2008 rok – bez tytułu – wystawa towarzysząca Foto Festiwalowi, Muzeum Kinematografii w Łodzi
  • 2008 rok – bez tytułu – w ramach Festiwalu Transfotografia, Galeria Pionova w Gdańsku
  • 2008 rok – fotografia, Galeria Platan (Instytut Polski), Budapeszt (Węgry)
  • 2009 rok – bez tytułu – w ramach Festiwalu Transfotografia, Maison Photo, Lille (Francja)
  • 2009 rok – Ustawienia / ćwiczenia, Gdańska Galeria Fotografii
  • 2012 rok – Pozdrowienia z wieczności, Galeria Żak w Gdańsku

Udział w wystawach zbiorowych w kraju:

  • 1996-1998 rok – Konfrontacje Fotograficzne , Gorzów Wielkopolski
  • 1999 rok – Labirynt , Miejski Ośrodek Kultury, Kłodzko
  • 2001 rok – Medium jako medium. Fotografia gdańskiej ASP , Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie
  • 2001 rok – Konfrontacje Cyklopy , Galeria & Muzeum Fotografii Cyklop w Gdańsku
  • 2002 rok – Galeria Bezdomna w Gdańsku
  • 2002-2003 rok – Wokół dekady. Fotografia polska lat 90., Muzeum Sztuki w Łodzi, Galeria FF w Łodzi, Muzeum Narodowe we Wrocławiu, Galeria Pusta w Katowicach, Galeria Bielska BWA w Bielsko-Białej
  • 2003 rok – 18 Biennale Plakatu Polskiego , Katowice
  • 2005 rok – 5 Festiwal Plakatu, Kraków
  • 2005 rok – V/1 Supermarket Sztuki – Pierwsze Biennale Młodej Sztuki Europejskiej, Warszawa
  • 2006 rok – Panie proszą Panów, CSW Łaźnia w Gdańsku
  • 2006 rok – Fresh Masters – wystawa towarzysząca 20 Biennale Plakatu, Warszawa
  • 2006 rok – Soft love…?, Modelarnia, Stocznia Gdańska
  • 2007 rok – Transvizualia, Mediascream 007, Gdynia
  • 2008 rok – Aktualizacja – przegląd nowej fotografii polskiej, wystawa w ramach Miesiąca Fotografii, Kraków
  • 2008 rok – Venus A.D.2008 – wystawa w ramach Miesiąca Fotografii, Kraków
  • 2008 rok – Odjazd na Cyterę – w ramach Parkowania, Park Oliwski w Gdańsku
  • 2009 rok – Gra o wolność, projekt w przestrzeni publicznej, Gdańsk
  • 2009 rok – Survival – przegląd młodej sztuki w ekstremalnych warunkach, Wrocław
  • 2010 rok – Targi Sztuki Kobiet, CSW Łaźnia w Gdańsku
  • 2010 rok – Streetwaves – dzielnica stolicy, Gdańsk
  • 2010 rok – Grassomania – Czas i Grass, były PeDeT, Gdańsk
  • 2011 rok – Łaźnia Damska – Targi Sztuki Kobiet , CSW Łaźnia w Gdańsku
  • 2011 rok – Off Centre/Poza Centrum , projekt w przestrzeni publicznej, Sopot
  • 2011 rok – Crossactions: Urban Tales , projekt w przestrzeni publicznej, Sopot
  • 2011 rok – Parkowanie - Smakowanie , Park Oliwski, Gdańsk
  • 2012 rok - Gdańskie Bienale Sztuki, Gdańska Galeria Sztuki, Gdańsk
  • 2012 rok – Telling the Baltic, CSW Łaźnia, Gdańsk, Polska
  • 2012 rok – Narracje 4. Art thou gone, beloved ghost? Gdańsk

Udział w wystawach zbiorowych za granicą:

  • 1998 rok – BP Young European Artists – fotografia, Paryż (Francja)
  • 1999 rok – BaltLine, Kłajpeda (Litwa)
  • 2001 rok – 6 Internationale Fototage – Archipelag, Herten (Niemcy)
  • 2006 rok – XX wiek w Fotografii Polskiej z kolekcji Muzeum Sztuki w Łodzi, The Shoto Museum of Art w Tokio, Niigata City Art Museum, Niigata (Japonia)
  • 2008 rok – 2nd Print Biennial Now Art Now Future. Present Time, Centrum Sztuki Współczesnej w Wilnie (Litwa)
  • 2009 rok – Towards Confluence, Higher Institute for Fine Arts (HISK), Gandawa (Belgia)
  • 2012 rok – The Combet Thunderclap , Vesch, Wiedeń (Austria)
  • 2012 rok – Telling the Baltic, Muzeum Regionalne Blekinge, Karlskrona (Szwecja)

Dzieła