Artysta

Okrassa, Marek

MAREK OKRASSA (ur. 1975 roku)

Urodzony w 1975 roku w Częstochowie. W latach 1994-1999 student Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku na wydziale Malarstwa i Grafiki. W latach 1996/1997 oraz 1997/1998 otrzymał stypendia artystyczne Ministra Kultury i Sztuki oraz Prezydenta Miasta Sopotu. W 1999 roku ukończył z wyróżnieniem Akademię Sztuk Pięknych w Gdańsku w pracowni malarskiej profesora Macieja Świeszewskiego oraz pracowni rysunku  adiunkta Marii Targońskiej. W latach 2000-2002 prowadził zajęcia na studiach niestacjonarnych I stopnia, z zakresu realizacji obrazu filmowego, telewizyjnego i fotografii w Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Zajmuje się malarstwem, rysunkiem, ilustracją, plakatem, graficznym projektowaniem komputerowym i serigrafią. Współpracuje z wydawnictwami: Twój Styl , Newsweek , Żagle,  EkoBałtyk , Art Crowd Magazine z Nowego Jorku, a także z Młodzieżową Agencją Informacyjną  (Gdańsk), Stowarzyszeniem Razem w Europie  (Gdańsk), Gdańską Fundacją Integracji Europejskiej  oraz jest członkiem Stowarzyszenia Sopot – Miasto Artystów . Od 2004 roku bierze udział w projekcie „Sopot - ulica Sztuki”. Na stałe współpracuje z Galerią Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej, realizuje wiele projektów artystycznych dla Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie oraz Urzędu Miasta Sopotu. Mieszka w Sopocie.

ROMAN NIECZYPOROWSKI:

Anegdota mówi, iż na wyrzuty Tadeusza Kantora, że „w XX wieku nie można tak malować”, Jerzy Nowosielski miał odpowiedzieć: „ale ja lubię malować”.

Kiedy patrzę na obrazy Marka Okrassy, zawsze widzę, że on też lubi malować, co więcej, nie boi się tego pokazać. To w czasach gdy sztuka stała się cierpieniem dla artysty a kategorią dla widza, wielka zaleta. Co więcej, w świecie odartym z barw, Marek wprowadza kolor, w świecie odartym z kształtów, bawi się formą, w świecie ogarniętym utopią awangardy, nie boi się cytatów z przeszłości, stąd jego prace, to w wielu przypadkach zachęta do zabawy, inteligentnej łamigłówki […] a wszystko z wielkim wyczuciem, delikatnie ubrane w kolor pokazuje rzadkie w dzisiejszych czasach poczucie humoru.

Źródło: Marek Okrassa – Joanna Ziółkowska – Joanna Zastróżna [Artyści Sopotu na Stulecie Miasta, 15 lutego – 4 marca 2001, Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie] . Sopot: Państwowa Galeria Sztuki, 2001. ISBN 83-88210-15-7.

KATARZYNA NAPIÓRKOWSKA (wywiad):

1. Co jest źródłem widocznej w Pana malarstwie swobody i różnorodności tematycznej i formalnej, która zdaje się nie mieć granic?
Wyobraźnia poprzedzona codzienną obserwacją ludzi i otoczenia. W wymyślonym, absurdalnym teatrze, można zagrać każdy, nawet zupełnie zwariowany pomysł. Podczas rysowania szkiców do obrazu wpadają mi do głowy różne skojarzenia. Proste pomysły rysunkowe zamieniają się w czasie malowania, w całe opowiadania. Ulica, prywatny dom, pub, czy plaża prowokują mnie do pracy. Zimą często jestem na sopockim lodowisku, chociaż nie jeżdżę na łyżwach, i obserwuję zachowanie bawiących się ludzi. Latem poluję na różne typy plażowiczów. W równym stopniu inspiruje mnie do pracy film, opera czy program tv. Oglądam również mnóstwo ilustrowanych magazynów. Malarstwo jest dla mnie uniwersalną formą zapisu nie zrealizowanych do końca projektów. W wyobraźni przeżywam niemalże performans: Rekwizyty, aktorzy projektu wracają – już w formie akcji – na ulicę, plażę, dworzec. Zaczynam malować. Stojąc przed przygotowanym płótnem trudno jest wybrać najlepszy temat i ograniczyć się do jednego. Szkoda, że nie mam wtedy – jak w dziecięcej rymowance – jedenastu rąk, aby móc namalować wszystko naraz.

2. Tematy Pana prac są poważne i zabawne, formalnie skondensowane, zdyscyplinowane ale i realizowane na luzie, z dystansem do wszystkiego. Co w takim razie jest dla Pana najważniejsze w sztuce? (w malowaniu)
Zawsze dobra zabawa.

3. Malarstwo wystarczy Panu jako środek pełnej ekspresji?
Mogę powiedzieć, że malarstwo jest mi najbliższe. Najszybciej realizuje w nim swoje pomysły i marzenia. Pracuję na komputerze, robię dużo zdjęć, ale czuję się wtedy bardziej ograniczony techniką. Jeżeli malowanie przy pomocy komputera stanie się tak swobodne jak nakładanie farb na płótno, możliwe, że zmienię warsztat. Jednak dobrze by było gdyby wówczas komputery pachniały trochę terpentyną.

4. W jakim rytmie Pan pracuje i kiedy uznaje Pan obraz za skończony?
Pracuję intensywnie nad paroma obrazami. W pracowni lubię widzieć dużo prac naraz. Muszę mieć trochę bałaganu. Szkice, zdjęcia, wycinki z gazet, albumy kłębią się na podłodze. Zaczęty obraz musi mnie fascynować. Skończony – można już tylko włożyć w ramy.

5. Przychodzi moment, kiedy obraz zaczyna mieć swoje tajemnice? Co Pan wtedy robi?
Jeśli dobrze zrozumiałem pytanie: z zainteresowaniem słucham reakcji. Często jestem zaskoczony mnogością myśli wysnutych z moich obrazów. Zwykle namalowane już płótno zostawiam ich własnemu losowi.

6. Czy zdarza się Panu nawiązywać dialog z obrazem w trakcie jego powstawania?
Prawie zawsze. Szczególnie przy malowaniu dużych formatów, siedzę w środku i maluję świat dookoła. Naśladuję ruchy, gesty i mimikę postaci, żeby lepiej uchwycić ich charakter.

7. Jaki jest Pana stosunek do tradycji w sztuce?
Tradycja to sprawdzone i ponadczasowe systemy myślenia i zachowania. Aktualizujemy je i przeżywamy w nowych formach artystycznych.

8. Jacy mistrzowie czy dokonania artystyczne szczególnie Pana fascynują?
Podziwiam dawnych mistrzów za ich warsztat, doskonale kompozycje i przestrzeń. Na pierwszym miejscu wymieniłbym Boscha, El Grece, Velazqueza. I jednym tchem – Picassa, Hockneya, Botera. Jednak w równym stopniu fascynuje mnie architektura Le Corbusiera, filmy Felliniego czy luksusowe samochody Bentleya.

9. Czy inspirują Pana również nowe trendy w sztuce?
Z dużą uwagą śledzę najnowsze wydarzenia artystyczne. Wszyscy – chcemy czy nie chcemy – jesteśmy zanurzeni w kulturze masowej. Dobrze się czuję w tym mokrym ubraniu, można powiedzieć, swojsko.

10. Będąc indywidualistą, czy nie obawia się Pan zalewu kultury masowej?
Kultura masowa jest w zasadzie folklorem globalnej cywilizacji i jako taka pozostaje jedynie inspiracją. Podobnie jak polska muzyka ludowa inspirowała Chopina czy Szymanowskiego.

11. W czym upatruje Pan szanse w zachowaniu oryginalności w sztuce?
Zacytuję Wojciecha Młynarskiego – róbmy swoje… Dziękuję za pytania.

Źródło: Marek Okrassa. Malarstwo [8 maja – 1 czerwca 2003, Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie]. Red. I. Makówka. Sopot: Państwowa Galeria Sztuki, 2003. ISBN 83-88210-49-1.

ALEKSANDRA KOZŁOWSKA (Gazeta Wyborcza, III 2003):

„Pałac dla mrówek”

Okrassa Junior, Marek, nie czuje się przytłoczony twórczością rodziców. –Od dziecka rysował wszędzie tam, gdzie mógł dosięgnąć – wspomina Jadwiga – skończył malarstwo, bo grafikę zaliczył w domu. Miał różne pomysły, kiedyś zbudował w domu pałac z plasteliny dla mrówek. By je tam zwabić, w jednej z komnat umieścił kawałek surowego mięsa. Wszystkie mrówki-faraonki tam ciągnęły. – Nigdy nie musiałem się buntować – komentuje Marek – rodzice na wiele mi pozwalali. W sztuce zawsze czułem ich wsparcie. Trzeba tylko uważać na pomysły, bo nieraz to samo przychodzi nam do głowy. To po prostu rodzinne.

Źródło: Marek Okrassa. Malarstwo [8 maja – 1 czerwca 2003, Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie]. Red. I. Makówka. Sopot: Państwowa Galeria Sztuki, 2003. ISBN 83-88210-49-1.

PAWEŁ HUELLE:

„Szalony pianista”

(…)
II. Masowy dreszcz elektryczny. Nawet krótki moment obcowania z pracami Marka Okrassy pozwala nam uchwycić pewien charakterystyczny, świadomie przez niego wybrany system znaków i odwołań. Przedstawiając pędzący z zawrotna prędkością biały automobil, taneczną parę, czy jazzowego trębacza, operując podobnymi motywami w wielu wariantach i wersjach, młody artysta z Gdańska tworzy własny komentarz do naszej współczesnej tożsamości. Jesteśmy w samym środku masowego, konsumpcyjnego społeczeństwa, tyle tylko, że widzianego nie przez pryzmat obecnej agory - hipermarketu, ale początków tego procesu. Jaki jest stan faktyczny - zdaje się komunikować artysta - wszyscy wiemy, ale dlaczego nie mielibyśmy przypomnieć genezy? A skoro tak to nieustannie powracamy do epoki, która w największym stopniu ukształtowała nasze współczesne mity, stereotypy, wyobrażenia i sny, nie wyłączając z tego zbioru obrazów hollywoodzkich. Miasto, masa, maszyna, pęd, upojenie modernizacją życia, dynamiczny biologizm, kult młodości, ciała, urody, tańca i seksu, wszystko to zapoczątkowane w la bella epoque, stłumione przez doświadczenie I wojny, eksplodowało nerwowym rytmem lat dwudziestych, od Barcelony po Warszawę. Tamten mit nowoczesności, sławiony przez futurystów, dadaistów i niezliczone odłamy awangardy, miał rys gruntownie optymistyczny. Masa opiewana przez Marinettiego, była radosna odkryciem swojej siły i umiejętnością korzystania z wynalazków. Postęp – z braku alternatywy – jawi się jako nowe wyznanie nadchodzącego wieku. Tamara Łempicka malując swój autoportret w sportowym bugatti, powielony na setkach tysięcy okładek kolorowego magazynu, była artystką świadomą potrzeb swoje epoki. Poeci opisujący podniecenie tłumów zdążających do kin i na dancing, chwytali w swoich wierszach ducha czasu. Radio chętnie nadawało jazz. Życie miało być nieustannym karnawałem, pokazem mody, zachwytem nad nowym modelem aeroplanu. Czas postu wydawał się raz na zawsze skutecznie z życia wyrugowany. Jak gdyby w komentarzu do obrazu Łempickiej, Anatol Stern pisał w wierszu „Odjazd”:
Gdy mnie unosił kabriolet
Serce me płonęło jak ogień
Profil pani, podobnej do bogiń,
Widziałem na ciemnym tle rolet
Wszystkie te ingrediencje, przetworzone z subtelną delikatnością, znajdziemy w grafikach, gwaszach i wielkoformatowych obrazach Marka Okrassy. Bardzo przy tym charakterystyczne jest również to, czego w pracach artysty, zafascynowanego owym elektrycznym iskrzeniem mas, nie znajdziemy. Otóż nie ma tam zapowiedzi tego, co już za chwilę po radosnym karnawale, stanie się w Europie udziałem milionów: te same masy przywdzieją przecież mundury i rozpoczną mniej ekstatyczny, za to lepiej zorganizowany marsz ku brunatnej lub czerwonej przyszłości. Kino i radio z niewinnej rozrywki, staną się potężnym narzędziem w rękach szaleńców. Kult młodości i ciała służyć będzie innym celom.
W żadnej z prezentowanych na wystawie prac nie znajdziemy jednak sarkazmu w stylu Grosza, ogłupiałego tłumu lat kryzysu, zupełnie tak, jakby ze swoim karnawałem zatrzymał się artysta nad brzegiem tamtej, historycznej przepaści, mówiąc – dalej nie idę. Zarzut infantylizmu czy niedojrzałości byłby jednak w tym miejscu całkowicie chybiony. Marek Okrassa jest artystą w pełni świadomym, więc pominięcie, o którym mowa, posiada zupełnie inne znaczenie. Nie sposób go zrozumieć, bez podkreślenia zmysłu humoru i głębokiej – także na poziomie formalnym – ironii, jaką obdarza wszystkie swoje sytuacje i postaci.

III. Także surrealizm. Okrassa nie przedstawia przecież konkretnych sytuacji tamtych lat, w realistycznych kostiumach tamtej epoki. Wszystko co oglądamy w tym barwnym i wirującym świecie, jest już tylko znakiem, który w naszej współczesnej kulturze masowej odsyła nas do bardzo konkretnych mitów i marzeń. Grubas z cygarem, zdmuchnięte podmuchem pędu kapelusze, kieliszki szampana, naga tancerka, orkiestra grająca na lodowisku, czy biały automobil o długości lokomotywy, podobnie jak samobieżne prezenty o dwóch nogach – wszystko to opracowane graficznie w stylu nawiązującym luźno i swobodnie do Art Deco – pokazuje nie tyle historię, co rekwizytorium naszej zbiorowej wyobraźni.
Nadal jesteśmy zakładnikami tych samych pragnień, mimo katastrofy Titanica, która zapowiadała symbolicznie wszystkie następne, znane już dziś z imienia kataklizmy. A skoro tak – podpowiada artysta – nauczmy się mieć do tych mitów dystans, śmiejmy się z samych siebie – zanurzonych po uszy w panopticum masowych wyobrażeń o szczęściu, które zmieniając formę, nie zmieniły treści. Takie jest przesłanie powtórzonego karnawału Marka Okrassy, jego wędrówki w lata dwudzieste. Artysta poszerzył to ironiczne, subtelne spojrzenie o pewne elementy surrealizmu, który w jego własnej interpretacji wydaje się nie tyle konkretnym nurtem w sztuce ubiegłego stulecia, co stanem ducha. Dlatego nawiązania do Paula Delvaux, Magritta, czy Chirico, są ledwie widoczne. Pełnią głosu przemawia natomiast zasada łączenia elementów z całkiem odmiennych światów. Biały wierzchowiec na pustej widowni teatru, czy nagie kobiety wokół fortepianu, na którym koncertuje właśnie odziany we frak wirtuoz, tworzą swoisty klimat tego rodzaju wizji. Ale i w tym wypadku artysta nie przestaje ironizować, wiedząc doskonale, że surrealizm po surrealizmie, może być nośny tylko wówczas, gdy opatrzony jest własnym, odautorskim metakomentarzem. Okrassa zdaje się więc w pełni rozumieć paradoks wypowiedziany ongiś przez Oskara Wilde’a, że świat jest sprawą zbyt poważną, by mówić o nim wyłącznie poważnym tonem. Bardzo trudne to zadanie – operując tyloma cytatami i znakami z przeszłości – stworzył własny, niepowtarzalny styl. Markowi Okrassie udaje się to nawet wówczas, gdy tradycyjną formę plakatową czy graficzną, śmiało, choć bywa że z przymrużeniem oka, rzutuje na duże powierzchnie malarskie.

Dlatego jednym z walorów tej wystawy jest możliwość śledzenia tego samego, powracającego motywu od szkicu, poprzez gwasz, aż do pokaźnych rozmiarów płótna czy kartonu. Jego wysmakowane, zaskakujące treścią i kolorystyką billboardy, umieszczone kilkukrotnie na ulicach Sopotu, zawsze zatrzymywały zaintrygowanych przechodniów. Ale to już zupełnie inna historia, o której, być może, przy następnej okazji…
(…)

Źródło: Marek Okrassa. Malarstwo [8 maja – 1 czerwca 2003, Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie]. Red. I. Makówka. Sopot: Państwowa Galeria Sztuki, 2003. ISBN 83-88210-49-1.

NAGRODY I WYRÓŻNIENIA:

  • 1996/1997 rok – Stypendium artystyczne Ministra Kultury i Sztuki
  • 1997/1998 rok – Stypendium artystyczne Prezydenta Miasta Sopotu
  • 1998 rok – Wyróżnienie za plakat, CIOP
  • 2000 rok – Laureat Srebrnej Ostrogi w konkursie Promocje’99 w Legnicy.
  • 2002 rok – Nagroda Adama Koperkiewicza, dyrektora Muzeum Historycznego Miasta Gdańska za plakat Sopotu 2003 na I Gdańskim Salonie Plakatu.
  • 2003 rok – Nagroda Adama Koperkiewicza na I Gdańskim Salonie Plakatu za pracę „Sopot 2003” oraz II nagrodę za plakat Elektrociepłowni Wybrzeże.
  • 2003 rok – Wyróżnienie na Ogólnopolskim Konkursie na okładkę magazynu 2 plus 3 D
  • 2004 rok – Honorowe Wyróżnienie Fundacji im. Franciszki Eibisch w Muzeum Narodowym w Warszawie.
  • 2004 rok – Nagroda Prezydenta Miasta Sopotu Roku 2004 dla Młodych Twórców
  • Wyróżnienie Honorowe Fundacji im. Franciszki Eibisch

Laureat nagród i wyróżnień w ogólnopolskich konkursach graficznych.

WYSTAWY I REALIZACJE:

Wystawy indywidualne:

  • 8 maj – 1 czerwca 2003 rok – Malarstwo, Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie
  • 2003 rok – Malarstwo, Galeria Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej w Warszawie
  • 2009 rok – Smak dekadencji – malarstwo, Galeria Sztuki w Legnicy
  • 2010 rok – Plaża Sopot – malarstwo/rysunek, Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie
  • 11 listopad 2011 – 1 styczeń 2012 rok – Notowania nudy , Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie
  • 2004 – 2011 rok – stała ekspozycja malarstwa w Galerii Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej
  • 2008 – 2011 rok – Noc Muzeów, Galeria Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej w Warszawie

Udział w wystawach zbiorowych w kraju:

  • 1996 rok – Wystawa studentów ASP w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie
  • 15 lutego – 4 marca 2001 rok – Wystawa 3 w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie (Wystawa z cyklu: Artyści Sopotu na stulecie miasta)
  • 2003 rok – Rysunek, Nowa Oficyna ASP w Gdańsku
  • 5 luty – 29 luty 2004 rok – Kolekcja Antoniego Żabczyńskiego To Lubię; Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie
  • 21 maja – 15 czerwca 2004 roku – Sztuka Polska w Europie wystawa malarstwa pod patronatem Komisarza Unii Europejskiej; Galeria Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej w Warszawie
  • 2005 rok – Wystawa absolwentów ASP w Gdańsku, Wielka Zbrojownia w Gdańsku
  • 26 kwietnia – 4 czerwca 2006 roku – Wystawa prac studentów i absolwentów pracowni rysunku prof. Marii Targońskiej ASP Gdańsk; Pałac Opatów w Gdańsku
  • 2007 rok – Wystawa pracy ilustratorów cyklu Antystress , Ratusz Staromiejski, Nowa Oficyna w Gdańsku
  • 27 czerwca – 27 lipca 2008 roku – Ilustracja prasowa Jadwiga Okrassa, Zygmunt Okrassa, Marek Okrassa

Udział w wystawach zbiorowych za granicą:

  • 1999 rok – Sopot i miasta partnerskie, Frankenthal-Pfalz (Niemcy)
  • 2000 rok – Wystawa zbiorowa Courant d’Art w Deauville (Francja)
  • 2000 rok – Udział w prezentacji FILU na Międzynarodowych Targach Książki – Frankfurt 2000 (Niemcy)
  • 2001 rok – Heidenheim (Niemcy)
  • 2008 rok- Malarstwo (Niemcy)

Realizacje:

  • 1998 rok – Pracownia na plaży , etiuda filmowa Doroty Baran
  • 2000 rok – instalacja Ogon i tetar rysowania, 7eme Courant d’Art, Deauville (Francja)
  • 2001 rok – instalacja fotograficzna, otwarcie SPATiFu w Sopocie
  • 2002 rok – instalacja filmowa, SPATiF w Sopocie
  • 2002 rok – instalacja 1 maja, SPATiF w Sopocie
  • 2002 rok – aranżacja wystawy rysunku Sławomira Mrożka, Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie
  • 2002 rok – Billboard, Galeria Otwarta II w Sopocie, Zewnętrzna Galeria AMS
  • 2006 rok – scenografia, Antystress, Ratusz Staromiejski w Gdańsku
  • 2007 rok – udział w filmie dokumentalnym Haiku Sopot , reż. Adam Kinaszewski
  • 2010 rok – Plaża Sopot, malarstwo i rysunek na plaży w Sopocie, koncert Coldair, Tobiasz Biliński

Dzieła