Artysta

Łajming, Włodzimierz

WŁODZIMIERZ ŁAJMING (ur. 7 II 1933 r.)

Urodzony 7 lutego 1933 roku w Tczewie. W 1953 roku ukończył Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych w Gdyni Orłowie.  W 1960 roku ukończył studia malarskie pod kierunkiem prof. Juliusza Studnickiego w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Gdańsku. Należał do zespołu teatrzyków CO TO i TO TU. W 1962 roku rozpoczął pracę w tejże uczelni. Był profesorem w Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. W roku 1974 był stypendystą Królewskiej Akademii Sztuki w Kopenhadze. W roku 1988 otrzymał tytuł profesora. Członek Gdańskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuki oraz Związku Polskich Artystów Plastyków. Uczestniczy w akcji charytatywnej „Polscy Artyści Plastycy - Dzieciom” organizowanej przez Fundację Serce – Europejskie Centrum Przyjaźni Dziecięcej z/s w Świdnicy. Jest członkiem Instytutu Kaszubskiego. Zajmuje się malarstwem i rysunkiem. Mieszka w Gdańsku.

Prace Włodzimierza Łajminga znajdują się m. in. w zbiorach Muzeum Narodowego w Gdańsku i Szczecinie, Muzeum Okręgowym w Lęborku, Słupsku i Wieliczce oraz w wielu kolekcjach prywatnych w kraju i za granicą.

IGNACY WITZ:

…malarz posiadający swą własną wizję, występującą nie tyle poprzez arsenał stosowanych przezeń kształtów, poprzez swoistą paletę czy oryginalne kompozycyjne układy, lecz przez czynniki mniej poddające się opisowi, a więc pewien nieuchwytny klimat, być może nieco nostalgiczny i kameralny. Malarstwo Łajminga jest przeto cenne dzięki swoistemu wdziękowi i łagodności.

Źródło: Łajming. Red. A. K. Waśkiewicz, tł. A. Fuks. Sopot: Państwowa Galeria Sztuki; Gdańsk: Akademia Sztuk Pięknych, 2000. ISBN 83-912360-0-5.

STANISŁAW TEISSEYRE:

…Bezpośredni, zmysłowy, pełen zachwytu stosunek Łajminga do zjawisk natury, jakby upajał się jej tajemnicą, bogactwem i pięknem, znajduje swój wyraz w jego pejzażach i martwych naturach – o mocnych, zróżnicowanych harmoniach barwnych, gdzie gama czerwieni goreje swoim przepychem, lub też niebieska tonacja opalizuje swoją zmiennością… I może tam, gdzie gama jest węższa, gdzie ogranicza się do jakiejś dominanty, tam uzyskuje jednolitość i prawdę światła. W takich obrazach odczuwam najbardziej słowa jego wypowiedzi: lubię malować, jest w tym magia…

Źródło: Łajming. Red. A. K. Waśkiewicz, tł. A. Fuks. Sopot: Państwowa Galeria Sztuki; Gdańsk: Akademia Sztuk Pięknych, 2000. ISBN 83-912360-0-5.

EDMUND PUZDROWSKI:

„Nieskończony świat wartości prostych”

Przestrzeń otwiera przed nami wielość krajobrazów. Każdy z nich, stając się całością w momencie widzenia, za chwilę okazać się może częścią całości. Przestrzeń to nic innego jak nieskończony i nieskończenie ciągły zbiór widoków. To nasz wzrok, nasza orientacja dokonuje, w blasku nieba i cieniach rzeczy, segmentacji i podziałów przestrzeni.
Już dawno, a przynajmniej od początków tego wieku, zwykło się mówić i twierdzić, że nie ma takiego krajobrazu, który by odpowiadał prawom obrazu. To twierdzenie, którego słuszność sprawdza się w praktyce malarskiej, można sprowadzić do innego. Do bardziej oczywistego, a przecież nie mniej prawdziwego, że patrzeć nie zawsze znaczy widzieć. W tym sensie zadanie malarza sprowadza się do tego, aby patrząc – widzieć. Także poprzez wzrok wewnętrzny. Patrząc, wydzielamy okna pejzażu; widząc – tworzymy malarstwo.
Ten wzrok wewnętrzny to coś więcej rzemiosło malarza, a nawet talent – to emanacja całej przestrzeni duchowej i intelektualnej artysty. Tylko w niej i poprzez nią pejzaż zewnętrzny, dzieło natury, staje się obrazem. Obiektem sztuki, obiektem kultury.
Natura i my sami wobec natury stawiamy się w różnym, mniej czy bardziej uświadomionym położeniu. Już to akcentujemy jej funkcję imaginacyjną, już to przywołujemy działania mimetyczne, a czasem odwołujemy się do intelektualnego, czysto spekulatywnego sposobu jej widzenia. Poddajemy się wrażeniu, widzimy rzeczy niczemu nie podobne, a już to myślą wykreślamy istotę rzeczywistości widzianej, istotę pejzażu. I zdaje się nam czasem, że tą istotą jest tylko linia i nic więcej. I jeszcze kolor.
Nieśmiertelny Leonardo w swoich radach dla artystów, zamkniętych w „Traktacie o malarstwie” podał i taką myśl, której – choć wydać się może „mało ważną i niemal śmieszną”, jak sam pisał – radził nie lekceważyć. Otóż, „nie zawadzi zatrzymać się czasem, by obserwować plamy na murach albo popiół ogniska, albo chmury czy błoto, albo inne podobne rzeczy. Jeżeli będziesz w nie patrzył, znajdziesz tam czarujące pomysły, pobudzające umysł malarza do nowych pomysłów, tak do kompozycji bitew, zwierząt, ludzi, jak do rozmaitych układów krajobrazu i rzeczy potwornych, jak diabły…”. I kończy stwierdzeniem: „przysporzy ci to sławy”.
W tym sformułowaniu, poza akcentowaniem imaginacji, zawarte są i takie stwierdzenia, które odwołują się do obowiązku i czystego intelektu. Otóż, rzeczą malarza jest „zatrzymać się”; rzeczą malarza jest mieć także pewność, że rzeczy piękne same w sobie nie istnieją, to tylko rodzaj umowy zawartej wobec stereotypów powszechnej czyli przeciętnej estetyki. Istota bycia malarzem sprowadza się do przezwyciężenia, a tym samym do przekroczenia granic stereotypu, w tym i stereotypu piękna. Piękne jest tylko to, co zostało na nowo stworzone. Piękno zawiera się w akcie tworzenia.
Każdy obraz jest dla malarza odkryciem nowej przestrzeni sztuki. Musi być jednocześnie ponawianym aktem wyzwolenia z tradycji, jak i świadectwem tej tradycji poszerzania. O pierwszym stanowią znaki własne, symbole, „własne” archetypy. O drugim kontekst, język znaków dopisujący się do nieskończonych przestrzeni języka sztuki. Od pierwszych form pra-sztuki po coraz subtelniejsze, dzisiaj obowiązujące i wkraczające w nieprzewidywalne jutro. Tę wieczno-trwałą i wieczno-zmienną ciągłość zapisano rodzajem paradoksu: „sztuka malarska nie może istnieć inaczej, jak wychodząc poza malarstwo”.
Włodzimierz Łajming jest malarzem pejzaży i martwych natur. W tym sensie mieści się w kanonie sztuki zastanej. Jednocześnie przedmiot, sprowadzany w tym malarstwie do formy, zgłaszając jakby niechęć malarza do cytowania utrwalonych i znaczących w sztuce przedmiotów-symboli, obiektów-kluczy, sugeruje iż artysta tworzy właściwą tylko sobie i własną księgę znaków.
Podobnie o pejzażu w tym malarstwie można mówić nie dlatego, że płaszczyzna płótna jest mniej czy bardziej wyrazistym odbiciem architektów krajobrazu, z całym jego materialnym sztafażem. Obraz nie jest dla Łajminga tylko interpretacją rzeczywistości, cytatem z przestrzeni czy rodzajem widzenia. Jest on zawsze całością, przedmiotem nowej rzeczywistości – rzeczywistości sztuki.
Malarstwo nie jest więc dla Łajminga przygodą naśladowczą czy spekulatywną grą znaczeń. Z całą pewnością, nie będąc jednym ani drugim, malarstwo nie jest dla Łajminga także rodzajem zabawy z przestrzenią, kolorem czy formą. Pomimo wszelkiej pewności, że znana jest temu artyście kulturowa wartość zabawy. Przecież u początków artystycznej biografii malarza mamy pewien rodzaj zabawy w teatr, czy raczej – zabawy w teatrze. Był zabawą, ale nie wyłącznie, teatr studentów CO TO, w którym spełniła się inicjacja artystyczna dzisiejszego malarza.
W tym zjawiskowym teatrze, dzisiaj powiedzielibyśmy – kultowym, gest ręki i jej cień rzutowany na płaszczyznę ekranu, nie tylko rękę i gest znaczył. Pojawiła się treść i forma, współistniały ze sobą metafory i przekaz i to wszystko osiągano środkami skromnymi materialnie i formalnie. I jeżeli jest dzisiaj coś wspólnego pomiędzy Łajmingiem – malarzem a Łajmingiem dawnym, tym z teatrzyku CO TO, to będzie to przede wszystkim pewność, że bogactwo sztuki, wartość niesionych nią znaczeń, nie zawsze osiąga się bogactwem przywołanych form, nadmiarem inscenizacji. Bywa wręcz przeciwnie.
Taki rodzaj skromności, sprowadzający się do współbrzmienia kilku form z gamą kolorystyczną ograniczoną do trzech, czterech barw, jest zewnętrzną, najbardziej czytelną warstwą obrazów dzisiejszego malarza.
Stałym znakiem-symbolem obecnym w pejzażach Łajminga jest zamykająca horyzont góra. Góra przywodząca swoim hieratycznym wyniesieniem przypomnienie góry świętej, góry-archetypu. Góry oddalenia, a jednocześnie góry – miejsca transcendencji. Góry wciąż obecnie widzialnej i jednocześnie nie do pojęcia, nie do opanowania. Góry ustalonej w przestrzeni i wobec przestrzeni, a jednocześnie wielozmiennej w omywającym jej stoki świetle.
Góry bez reszty panującej w świecie tego malarstwa, a jednocześnie góry w każdym akcie malarskim na nowo opanowanej. Ten nieustanny akt opanowywania powoduje, że nie mamy w tym malarstwie do czynienia z multiplikacją jednego motywu czy z rodzajem gry toczonej przez malarza wobec bezradnego, a może obojętnego widza. Malarstwo Łajminga to budowanie przestrzeni dla rozwagi, kontemplacji. Więcej – to malarska przestrzeń staje się przestrzenią sacrum.
W malarstwie Włodzimierza Łajminga rozgrywa się wielka tajemnica, tajemnica rzeczywistości nieprzedstawionej. W tym sensie pejzaże Łajminga, pomimo pojawienia się w nich kilku stałych elementów przedmiotowych, nawet tak znaczących jak wspomniana góra, są przede wszystkim pejzażami wewnętrznymi.
Naturalność przedmiotów jest antytetyczna do tego wewnętrznego, duchowego pejzażu. Przedmioty są obce duchowości, a jednocześnie nie da się bez ich współudziału zakreślić przestrzeni duchowości. Przestrzeń sacrum jest zawsze przestrzenią skończoną. I zawsze wyłączoną z ogólniejszej przestrzeni. Jeżeli prowadzą do niej jakiekolwiek bramy, to są raczej znakiem tajemnicy zawierającej się poza nimi niż wprowadzeniem w tajemnicę. Wskazują na możliwość doznania tajemnicy, nie dają pewności jej poznania. Tej nie mamy nigdy.
Wydaje się, że taką właśnie funkcję pełnią „bramy” w malarstwie Łajminga. Są jak Carskie wrota Cerkwi, a nie jak radosne wprowadzenie w tajemnicę poznania. Czasem ostrość ich prawie planimetrycznego rzutu potęguje doznanie rozgraniczenia „przed” i „za”, pomiędzy materię a duchowość. Pomiędzy zmienną teraźniejszością, a niezmienną stałością.
Innym znaczącym cyklem malarstwa Łajminga są już wspomniane martwe natury.
Wydaje się, że pojęcie „Bramy”, „Martwe natury” spełniają w malarskim doświadczeniu Łajminga funkcję porządkującą, czysto formalną. Wskazują tylko na zewnętrznie znaczące elementy w strukturze obrazu. Nie mówią nic o obrazie rozumianym już to jako rezultat czystego działania malarskiego, działania formą i kolorem; już to o obrazie jako strukturze komunikacyjnej. W malarstwie tym taki związek plastycznego działania i wywoływania nim przesłania, związek nie metaforyczny a strukturalny, wydaje się być obecny.
Otóż, co jest może paradoksalne, w cyklu „martwych natur” Łajminga, w tych przestrzeniach pozbawionych człowieka, obecny jest jego ślad. Zastanawiająca i szlachetna jest ta zdolność pozostawiania na płaszczyźnie obrazu śladu rzeczywistości nie przedstawionej.
Martwe natury Łajminga nie są zamknięte we wnętrzach. Wpisują się umownymi, najprostszymi formami w przestrzeń otwartą. W przestrzeni światła i powietrza zamkniętą przez góry i nachylony ku niej błękit nieba. To nachylenie błękitu nieba jest dojmujące. W pewnych płótnach dochodzi do zastanawiającej, eschatycznie czytelnej opozycji. Opozycji pomiędzy materialnością góry, a maturalnym ciążeniem błękity nieba.
Martwe natury są w tym malarstwie wyniesione, w jakimś dynamicznym skrócie, według odrębnych – filmowych praw perspektywy, w pobliżu góry. Ten gest przybliżenia, ofiarowania znaczy także i poprzez to, że przedmioty najprostsze, sprowadzone prawie do geometrycznych form, zawierają w sobie cechy archetypów. Oto w martwych naturach rzeczywistość człowieka, odmiennie niż w cyklu „Bram”, sięga sacrum. Jest w niej obecna.
Ważnym elementem takiego odczytywania rzeczywistości malarskiej jest chłodna gama kolorystyczna, z dominacją błękitów, wśród których pojawiają się czasem ślady czerwieni czy żółci. Gradacja błękitu, od rozbieleń do nasycenia, organizuje nasze widzenie; pochłania je i zatrzymuje. Czasem dynamika błękitu, zgodna na ogół z zasadami powietrznej perspektywy, ulega zawirowaniu. W tej prawie monochromatycznej przestrzeni także kolor uczestniczy w tworzeniu napięć kierunkowych i pola znaczeń.
Świat malarski Łajminga jest światem hieratycznym w pewien sposób podniosłym, pomimo iż można o nim powiedzieć także, że jest fragmentem świata wartości podstawowych. Równie podstawowych jak alfabet, którego litery tworzą nieskończone pole słów i znaczeń.

Źródło: Łajming. Red. A. K. Waśkiewicz, tł. A. Fuks. Sopot: Państwowa Galeria Sztuki; Gdańsk: Akademia Sztuk Pięknych, 2000. ISBN 83-912360-0-5.

BOGDAN JUSTYNOWICZ:

…Płótna Włodzimierza Łajminga są polem, na którym doszło do przekonująco umotywowanej zgody między przeciwieństwami, między elementami, które zwyczajnie mogą zestrajać się li tylko w paradoksy. Oto kilka tych pogodzonych opozycji, ujętych w pary: złożone działania teoretyczne i spontaniczność, intuicja, migotanie znaczeń i jednoznaczność, realistyczne studium i uogólnienie, skomplikowany sposób malarskiego widzenia i komunikatywność: czytelny znak świata zewnętrznego…

Źródło: Łajming. Red. A. K. Waśkiewicz, tł. A. Fuks. Sopot: Państwowa Galeria Sztuki; Gdańsk: Akademia Sztuk Pięknych, 2000. ISBN 83-912360-0-5.

NAGRODY I WYRÓŻNIENIA:

  • 1974 rok – Wyróżnienie na V Jesiennych Konfrontacjach w Rzeszowie
  • 1974 rok – Stypendium Królewskiej Akademii Sztuki w Kopenhadze (Dania)
  • 1975 rok – Nagroda III stopnia Ministra Kultury i Sztuki
  • 1983 rok – Nagroda II stopnia Ministra Kultury i Sztuki
  • 1983 rok – Nagroda na Biennale Sztuki Gdańskiej
  • 2001 rok – Krzyż Oficerski OOP
  • 2002 rok – Pomorska Nagroda Artystyczna

WYSTAWY:

Wystawy indywidualne:

  • 1965 rok – Galeria AP, Kopenhaga (Dania)
  • 1965 rok – Galeria Sztuki Współczesnej, Warszawa
  • 1970 rok – Galeria Sień Gdańska
  • 1974 rok – Galeria ZR, Kopenhaga (Dania)
  • 1975 rok – BWA, Białystok
  • 1975 rok – Galeria Sień Gdańska
  • 1977 rok – BWA, Słupsk
  • 1978 rok – Galeria Art, Gdańsk
  • 1979 rok – BWA, Białystok
  • 1979 rok – Galeria Gransche, Wormacja (Niemcy)
  • 1980 rok – Galeria Im Winter, Bremen (Niemcy)
  • 1984 rok – Hoganas (Szwecja)
  • 1985 rok – BWA, Gdańsk
  • 1985 rok – Umea (Szwecja)
  • 1992 rok – Galeria ArteK, Mannheim (Niemcy)
  • 1996 rok – Heidelberg (Niemcy)
  • 1997 rok – Galeria ZPAP, Lublin
  • 2000 rok – Galeria ArteK, Manheim (Niemcy)
  • 2001 rok – Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie

Udział w wystawach zbiorowych w kraju:

  • 1962 rok – I Festiwal Polskiego Malarstwa Współczesnego , Szczecin
  • 1974 rok – V Jesienne Konfrontacje , Rzeszów (wyróżnienie)

Udział w wystawach zbiorowych za granicą:

Dania, Holandia, Szwecja, Węgry, Finlandia, Bułgaria, Kanada, Niemcy, ZSRR, Szwajcaria, Francja, Norwegia, Szkocja.

  • 1965 rok – Trzy pokolenia, Ystad, Kalmar, Karshamn (Szwecja)
  • 1971 rok – Malarze z Gdańska, Bergen (Holandia)
  • 1976 rok – Wystawa Malarzy Gdańskich , Sztokholm (Szwecja)
  • 1977 rok – Wystawa Malarzy Gdańskich , Kanada
  • 1979 rok – Sztuka Współczesna , Locarno (Szwajcaria)
  • 1982 rok – Wystawa Polskiej Sztuki Współczesnej , Landau (RFN)
  • 1983 rok - Wystawa Polskiej Sztuki Współczesnej, Singen (RFN)
  • 1984 rok – Plastycy z Gdańska , Avallon (Francja)
  • 1985 rok – Artyści z Gdańska , Leningrad (Rosja)
  • 1985 rok – Sztuka Wybrzeża , Paryż (Francja)

Dzieła