Artysta

Królikiewicz, Anna

ANNA KRÓLIKIEWICZ (ur. 7 II 1970 roku)

Urodzona 7 II 1970 r. w Gdańsku. W 1984 roku ukończyła Szkołę Podstawową nr 8 im. Jana Matejki w Sopocie. Już w tych latach była jednym z najzdolniejszych plastycznie uczniów szkoły. 23 marca 1983 roku, z okazji 700-lecia Sopotu, został ofiarowany przez szkołę nr 8 władzom miasta Sopotu duży obraz o wymiarach 250x190 cm, który wykonała Anna Królikiewicz wraz z Grażyną Kozłowską, Anną Sroką. Obraz ten do dziś pozostał w zbiorach Urzędu Miasta. Była współautorką kolekcji Mali kronikarze , która powstała w latach 80. pod kierunkiem Józefa Golca. Kolekcja ta była eksponowana m.in. w Paryżu, Moguncji, Trewirze, Wiesbaden. Jedna z prac artystki z 1981 roku znalazła się w albumie pt. Ojciec Święty w kolorach tęczy  wydanym w 1999 roku, w Sopocie. W 1988 roku ukończyła I Liceum Ogólnokształcące w Sopocie. Studia w Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku ukończyła z wyróżnieniem w 1993 roku na Wydziale Malarstwa w pracowni prof. Hugona Laseckiego. W latach 1989-1992 korzystała ze stypendium naukowego dla najlepszych studentów. W 2000 roku uzyskała stopień adiunkta na tejże uczelni. Obecnie jest asystentem w Pracowni Rysunku Wieczornego prowadzonej przez ad. II stopnia Wiesława Zarembę. W 1996 roku zrealizowała rysunki do książki dr Jerzego Jankaua pt. „Anatomiczna analiza wybranych postaci z obrazu Hansa Memlinga Sąd Ostateczny ”. W latach 2001-2002 oraz 2002-2003 prowadziła pracownię Kompozycji Rysunku, Ilustracji i Symboliki Koloru na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Bilkent w Ankarze (Turcja). Malarka i nauczycielka akademicka. Mieszka w Sopocie.

MIECZYSŁAW OLSZEWSKI (Profesor Akademia Sztuk Pięknych w Gdańsku Bukowina; 6.02.2000):

"Sprawozdanie ze sprawowania opieki artystycznej i dydaktycznej w związku z przewodem I stopnia magistra Anny Królikiewicz"

motto:
„Podwładny w obliczu przełożonego
winien mieć wygląd lichy i durnowaty,
tak aby swoim widocznym pojmowaniem
istoty rzeczy nie peszyć przełożonego”
/Ukaz Cara Piotra I/

Ania K. nie spełnia modelowego wzoru – nie jest ideałem pracownika pomocniczego – jest damą i jako taka pełni wszelkie usługi pomocnicze ze specyficzną aurą, chyba najlepiej określaną przez Gombrowicza, no bywało, przez Tołstoja.

Atmosfery wokół kobiet, tworzone przez kobiety bezwiednie lub z premedytacją, te osobliwe mikroklimaty, w których człowiek, człowiek-mężczyzna, czuje się zagubiony, zmobilizowany, sfrustrowany, zaintrygowany, bezradny lub dowartościowany.

Ania nie jest pierwszą asystentką, z którą pracuję, dokładnie jest trzecią – jestem weteranem pracy z kobietami i choć zbitka pojęciowa: weteran i kobiety nie brzmi okazale, to wydaje mi się, że akademicka feudalna ruletka kadrowa wyróżnia mnie szczęśliwie. Tak jak w marynarskiej pieśni – „nie zna życia, kto nie służył w marynarce” – to za niepełnosprawnych należałoby uznać tych moich przyjaciół uczonych, za przeproszeniem, których ominęły takie doświadczenia.

Nie sądzę, że jestem wyjątkowy. Myślę, że jestem typowy – obecność kobiety, kobiety atrakcyjnej zwłaszcza, mobilizuje mnie niesłychanie – wiem, że pobiegnę szybciej, skoczę wyżej, bywa – powiem mądrzej.

*

Praca w towarzystwie kobiet, oprócz walorów estetycznych, ma walor relaksujący – odbywa się to w innej płaszczyźnie, nie tej mobilizującej, więc nie ma tu niedorzeczności – zgodnie z kodeksem honorowym Boziewicza kobieta nie posiada honoru, nie można się z nią pojedynkować, nie wypada też z nią konkurować (i łaska boska). Zwalnia nas to od porównań i współzawodnictwa.

Nie będąc porównywalni, jako współpartnerzy w pracy zyskujemy ład wewnętrzny, nie ścigamy się, nie grozi nam śmieszność przez porównanie, nie bywamy głupsi, bywamy inni.

Anię K. znam od zawsze, a nawet jeszcze dłużej (wcześniej?). Przyjaźniłem się z jej ojcem, błyskotliwą psychiatrą i niegdysiejszym jazzmanem, w czasach środkowego Gomułki.

To on – ordynator szpitala na Srebrzysku – ratował dziesiątki moich znajomych i przyjaciół z otmętów, gdyż Akademia nasza w tamtych historycznych czasach, jak rzekłem środkowego Gomułki, do złudzenia przypominała Tratwę Meduzy Gericault. Schizofrenia we wszystkich odcieniach szła w zawody z alkoholizmem, który w naszym klimacie nie miał tej pysznej elegancji Francji, chociaż to model Montparnasse 1918 nas, jak gwiazda betlejemska, prowadził ku sławie lub ku zgubie. Nie bywałem pacjentem, byłem tylko przyjacielem. I to wtedy nie wykluczam chwil opieki nad Anią, opieki literalnej, dosłownej. Było to rytmiczne, uspokajające bujanie spacerowego wózka, z którym przemierzaliśmy trakt nadmorski w poszukiwaniu jodu, by nasycić nim kwilące w wózku niemowlę.

Byłem artystą, więc opieka była artystyczna.

Ta obecna, mimo życzenia konstruktora regulaminu awansu, już stricte artystyczną nie jest. Nie mam wpływu na Ani twórcze decyzje i wybory – co najwyżej je podziwiam.

A podziwiać jest co. Ten niepozorny, zdawałoby się, wynalazek zamknięcia oczu staje się decydujący dla wszystkich artystycznych znaczeń.

Pozwala uciec z kręgu podobnych działań, zbioru głów wszelkich, fotorealistycznych amerykańskich, chińskich, trumiennych (oczy zawsze otwarte!), baselitzowatych. Wprowadza w nieskończoność onirycznych nastrojów i najbliżej chyba im do maski pośmiertnej, tej odlewanej w wosku, lecz tylko w powadze refleksji o życiu i jakoś blisko do niezrozumiałych (i całe szczęście) głów z Wysp Wielkanocnych.

Podziwiam głowy Ani K.

*

Od lat żyję w harmonii. Niewiarygodne, ale żyję bez mała komfortowo – mądra, ładna żona, dorodne, rozgarnięte dzieci, profesura belwederska, intratna posada, rasowy pies, ulubione malarstwo olejne.

Współpraca z Anią poszerza tylko rozmiar tego luksusu. To naprawdę wielka przyjemność pracować z osobą budzącą podziw, sympatię, satysfakcję.

Kindersztuba Ani jest wręcz kosmiczna, odpowiedzialność niespotykana, a że, bywa, pełni wobec mnie role opiekuńcze, nie potrafię wyobrazić sobie szczęśliwszego rozwiązania.

Miło mi, że w procedurze awansu Ani Królikiewicz przypada mi taka zaszczytna rola.

Z przekonaniem niesłychanym twierdzę, że zasługuje ona na otrzymanie godności adiunkta – i nie tylko.

Źródło: Ania Królikiewicz: Miłość=Love (11 – 28 styczeń 2001, Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie). Red. I. Makówka, tł. M. Imbierowicz. Sopot: Państwowa Galeria Sztuki, 2001. ISBN 83-88210-13-0.

DANUTA GODYCKA:

„Miłość”

Jedną z impresji nasuwających się podczas oglądania prac Ani Królikiewicz, szczególnie zaś serii wielkich portretów i obiektów nazywanych przez artystkę relikwiarzami , może być spostrzeżenie, iż niezwykle ważnym medium w procesie ich powstawania jest rysunek.

Rysunek – disegno­ – określany już od wieków jako szkic i projekt zarazem, pierwszy zapis idei, a więc ściśle, w sposób niemal magiczny, spokrewniony z nią rodzaj artystycznej realizacji, jest pojęciem o poszerzających się granicach, przekraczającym obszar określonego medium i konkretnych umiejętności, jest także jednym z podstawowych danych człowiekowi narzędzi pracy konceptualnej i emocjonalnej ekspresji. Sposób działania, który, jak się wydaje można opisywać przy pomocy tak właśnie szeroko rozumianego rysowania, jest narzędziem poznania i zawłaszczenia ważnych dla artystki obszarów rzeczywistości, sposobem budowania własnego świata, swego świadomego istnienia.

Kreowanie przez Anię Królikiewicz ogromnych monochromatycznych portretów, dokonuje się w kilku etapach. W trakcie ich pokonywania, autorka stara się docierać do tego, co dla jej widzenia wybranej osoby wydaje się najbardziej istotne, opowiada o cechach fizycznych i psychicznych modela, dąży do uchwycenia wizualnej o nim prawdy, w każdym razie do możliwie doskonałego jej zarysowania.

Pierwszym krokiem w procesie budowania obrazu jest odnalezienie odpowiedniego fotograficznego wizerunku modela. Ci, których portretuje, a są to z reguły osoby zaprzyjaźnione, postaci z najbliższego jej otoczenia, odbywają z artystką rodzaj „psycho-fotograficznych” seansów. W trakcie owych sesji, modele przybierają wygodne pozy, są zachęcani do przywołania pozorów snu. Niektórzy z nich poddają się hipnotyzującym sugestiom autorki, zapadają niekiedy w prawdziwy sen, inni zaś nie pozwalają na chwilową choćby utratę autokontroli, pozostają w stanie czuwania, napięcia. Z uzyskiwanych fotografii artystka wybiera kadry najwłaściwsze, zawierające najbardziej istotne aspekty poszukiwanego wizerunku i wielokrotnie je powiększa. Posługując się ulubioną metodą hiperrealistów, rzutuje portrety na przygotowane płaszczyzny i rozrysowuje je. Tworzy kilka wersji interesującego ją tematu, wydobywa najważniejsze jego cechy, eliminuje to, co zbędne.

Podczas rysowania następuje etap rozpoznawania i realizowania właściwego, poszukiwanego obrazu. W zaciemnionej pracowni wyłaniają się z mroku niekiedy zrelaksowane, innym razem pełne napięcia, zindywidualizowane twarze z zamkniętymi niczym we śnie oczami, dalekie od wszelkich istniejących konwencji portretu. Dokonuje się tu najbardziej chyba istotny moment tworzenia: rysunek, to wolne medium, pozwala artystce uzyskać odpowiednią skalę szkicu, podjąć próby dotarcia do podświadomości modela, do jego duchowej i emocjonalnej substancji, powiązać elementy wypływające z odbitej przez fotografię cielesności z tym, co podpowiada jej intuicja, wiedza i wyobraźnia. Pokrywane ciemnymi tuszami, rozbielane jasnymi farbami rysunki, przeobrażają się w ekspresyjne realizacje malarskie, mimo tych przekształceń pozostaje jednak w jawny sposób powiązane z fotografią. Fotografia nie jest tu jednak, jak u hiperrealistów, sposobem poszukiwania przede wszystkim obiektywnego odbicia rzeczywistości i próbą odrzucenia balastu istniejących, akademickich konwencji obrazowania.

Dokonywany przez artystkę skomplikowany proces uzyskiwania i kształtowania malarskiego dzieła, zawiera zarówno elementy gry z obiektywnymi elementami rzeczywistości, jak i subiektywną jej interpretację. Jest to proces, w którym wyjściowy materiał, wielokrotnie powiększany, przelewany w obszar innego medium, ekspresyjnie przetwarzany, nieoczekiwanie uzyskuje nową jakość, nasączany zostaje uczuciami, zyskuje walor tajemniczego uduchowienia. Jakkolwiek by nie interpretować przeprowadzonego tu przez artystkę twórczego działania, wydaje się ona poszukiwaniem prawdy, próbą dogłębnej charakterystyki osób współtworzących otaczającą jej rzeczywistość.

Równie intensywne co w portretach, pragnienie odnalezienia właściwych, prawdziwych linii i kształtów, wydaje się artystka realizować w relikwiarzach , obiektach tworzonych z naznaczonych tatuażami fragmentów zwierzęcych szczątków. Podobne do owych tatuaży formy, są także częścią tworzonych ostatnio, inspirowanych wyrobami ludowymi, przedmiotów wotywnych. Tak jak seria najnowszych relikwiarzy , poświęcone są one tematyce miłosnej, posługują się też powielanymi tradycyjnie wzorami.

Relikwiarze – zamykane w gablotach prace, zawierają naznaczone ciemnymi rysunkami, troskliwie spreparowane fragmenty wnętrzności, wewnętrznych skór, odrzucanych w procesie konsumpcji, części zwierzęcego ciała. Z rozmysłem sięgając po traktowane niczym odpady organiczne fragmenty, czyni z nich artystka przypominający szlachetny pergamin materiał i kształtuje go w nieregularne trójwymiarowe formy. Pokrywane starannie dobranymi motywami, układają się w całości przypominające zarysy ludzkiego ciała.

Wybór określonych, właściwych kompozycji, artystka poprzedza skrupulatnymi poszukiwaniami, studiowaniem wszelkich dostępnych wzorników i źródeł. Poddając temat szczegółowej analizie, z pasją badacza próbuje dotrzeć do pierwotnych impulsów, kierujących ręką nakłuwającą skórę i wprowadzającą w nią plamki budujące pożądane kształty, tak istotne dla tatuujących się osób, że warte noszenia przez całe życie.

Potrzeba naznaczania ciała konkretnymi, precyzyjnie wybranymi ornamentami, istniejąca w wielu społeczeństwach pierwotnych, także w licznych współczesnych subkulturach, zdaje się wypływać ze sfery środowiskowej obrzędowości, być może także zbiorowej podświadomości. Związana po części z obszarem magii, opiera się na wierze, że określone, zespolone z ciałem rysunki mogą mieć znaczący wpływ na jakość życia, przysparzać ich właścicielowi korzyści w sferze emocjonalnej, być może także duchowej. Jest więc bliska obszarowi sztuki, jeżeli obszar taki jest jeszcze możliwy do wyodrębnienia.

Pokrywane tatuażami i wotywnymi wzorami obiekty Ani Królikiewicz są po trosze przedmiotami magicznymi, jednocześnie też sferę magii i związanej z nią emocjonalności transcendują, bo wypełnione są refleksją nad zagadnieniami sztuki, miłości, śmierci oraz pokrewnych im zjawisk.

Źródło: Ania Królikiewicz: Miłość=Love [11 – 28 styczeń 2001, Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie]. Red. I. Makówka, tł. M. Imbierowicz. Sopot: Państwowa Galeria Sztuki, 2001. ISBN 83-88210-13-0.

NAGRODY I WYRÓŻNIENIA:

  • 1989-1992 rok – Stypendium naukowe dla najlepszych studentów
  • 1992 rok – II nagroda w ogólnopolskim konkursie rysunkowym Razem czy osobno , Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie
  • 1993 rok – II nagroda w konkursie Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku
  • 1995 rok – Nagroda rektorska za osiągnięcia dydaktyczne, Akademia Sztuk Pięknych w Gdańsku
  • 1999 rok – Nagroda rektorska za osiągnięcia dydaktyczne i artystyczne, Akademia Sztuk Pięknych w Gdańsku

WYSTAWY:

Wystawy indywidualne:

  • 1993 rok – Rysunek, Galeria ŻAK w Gdańsku
  • 1993 rok – Malarstwo , Gdańsk
  • 1995 rok – Monodia - rysunek, Mała Zbrojownia w Gdańsku
  • 1996 rok – Amoremorte - obiekty, Galeria Ratusza Staromiejskiego w Gdańsku
  • 1996 rok – Szaty Jego , Kościół Św. Bartłomieja w Gdańsku
  • 1997 rok – Prezentacja rysunków związanych z książką dr Jerzego Jankaua, Galeria Literacka w Gdańsku
  • 1999 rok – Nieobecność - rysunek, Galeria Fundacji SFINKS w Sopocie
  • 2000 rok – Galeria otwarta, udział w projekcie AMS/PGS w Sopocie
  • 2000 rok – ekspozycja związana z obroną stopnia adiunkta w Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku
  • 11 – 28 styczeń 2001 rok – Miłość/Love- rysunki i obiekty, Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie (Wystawa z cyklu: Artyści Sopotu na stulecie miasta)
  • 2005 rok – Biometria­ - obiekty, Centrum Fi w Gdańsku
  • 2005 rok – realizacja kolejnego billboardu w cyklu Galeria Otwarta , AMS/PGS w Sopocie

Udział w wystawach zbiorowych w kraju:

  • 1992 rok – Ogólnopolski konkurs rysunkowy Razem czy osobno – wystawa pokonkursowa, Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie (II nagroda)
  • 1994 rok – Promocje 93, malarstwo PGS w Legnicy
  • 1994 rok – malarstwo, Teatr Miejski w Gdyni
  • 1994 rok – rysunek, Aula Politechniki Gdańskiej
  • 1995 rok – Tabula Inna Rasa, Kościół Św. Jana w Gdańsku
  • 1996 rok – For Sale, Strzelnica Św. Jerzego w Gdańsku
  • 1996 rok – Docendo Discimus , Akademia Sztuk Pięknych w Gdańsku
  • 1996 rok – Lato, Lato, Galeria Fundacji SFINKS w Sopocie
  • 1997 rok – Rysunek, Galeria Nowa Oficyna w Gdańsku
  • 1999 rok – Kobiety Portret Własny, Galeria Fundacji SFINKS w Sopocie
  • 1999 rok – Czas, Galeria Nowa Oficyna w Gdańsku
  • 2000 rok – Międzynarodowy Konkurs Rysunku, wystawa pokonkursowa we Wrocławiu
  • 2000 rok – Gdańsk bliżej sztuki, Oliwa bliżej Gdańska, Gdańsk
  • 2000 rok – Muzeum Osobliwości, Galeria Fundacji SFINKS w Sopocie
  • 2001 rok – Trwanie - rysunek, Galeria El w Elblągu
  • 2001 rok – Miasto Kobiet- Festiwal Sztuki Kobiet - rysunki, Centralny Dom Qltury w Warszawie
  • 2002 rok – Artyści na 10-lecie Fundacji SFINKS - sitodruk, Galeria Fundacji SFINKS w Sopocie
  • 2002 rok – Wizja lokalna, Pokolenie 1970 - rysunki, Galeria Fundacji SFINKS w Sopocie
  • 2003 rok – Muzeum Osobliwości - obiekty, Galeria Fundacji SFINKS w Sopocie
  • 2003 rok – Public/Re: collections - serigrafia, Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia w Gdańsku
  • 2003 rok – Sztuka Miasta - billboard, Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia w Gdańsku

Udział w wystawach zbiorowych za granicą:

  • 1995 rok – Tabula Rasa, Kilonia (Niemcy)
  • 1996 rok – The Apparel of His, Furament 98, Bruksela (Belgia)
  • 1998 rok – Spaces of Pleasure , obiekty, CCS Museum w Nowym Jorku (USA)
  • 2000 rok – Touch , University of Southern Maine, Art Galleries, Gorham (USA)
  • 2002 rok – Die Kunst Ist Weiblich - rysunki, Exhibition Hall, Gifthorn (Niemcy)
  • 2002 rok – Die Kunst Ist Weiblich - rysunki, Galerie Mesaoo Wrede, Hamburg (Niemcy)
  • 2002 rok – ZAN - rysunki, Uniwersytet Bilkent, Ankara (Turcja)
  • 2003 rok – Six mythologies - obiekty, Kesif Gallery, Ankara (Turcja)
  • 2003 rok – Exhibition 2002 - rysunki, Goethe Institut, Ankara (Turcja)