Artysta

Bednarczyk, Andrzej

"Urodził się w 1960 r. w Leśnej, w latach 1981-86 studiował na Wydziale Grafiki, a następnie Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Dyplom w dziedzinie malarstwa pod kierunkiem prof. Zbigniewa Grzybowskiego uzyskał w 1986 r. Obecnie prowadzi pracownię rysunku na Wydziale Malarstwa macierzystej uczelni. Zajmuje się malarstwem, grafiką, fotografią, rysunkiem, sztuką książki. Od 1985 r. brał udział w wystawach w 22 krajach Europy, Azji i Ameryki Północnej, zorganizował też liczne wystawy indywidualne w Polsce, Szwajcarii, Belgii i Wielkiej Brytanii. Stale współpracuje z Stawski Gallery w Krakowie.

U podstaw rozważań artystycznych legła moja niewiara w zasadność sytuowania artysty w pozycji nadrzędności wobec zastanych zasad i tradycji kultury. Artysta będący miarą rzeczy skazany jest bądź to na wtórność konsumującą cudze osiągnięcia, bądź zupełne czy częściowe popadnięcie w bełkotliwość. Nie widzę możliwości, by ktoś tworzący swój prywatny system znaków i ich znaczeń mógł skłonić odbiorcę do podjęcia trudu wyuczenia się tego 'języka'. Faktem jest natomiast przekraczanie reguł, wyrastanie ponad (lecz nie ignorowanie) dostępne niewielu mistrzom. Mnie natomiast pozostaje mozolne drążenie tradycji, metod i prawideł w poszukiwaniu szansy na odsiewanie przysłowiowych plew od ziarna w tym, co tworzę. Andrzej Bednarczyk

ANONIMOWOŚĆ ARTYSTY Bednarczyk znajduje siebie poprzez samoograniczenie, rezygnację z samego siebie. Jego ideałem jest, jak sądzę, bezosobowe, czy ponadosobowe dzieło, nie skażone przez fantazję, czy wyobraźnię, kaprys czy wolę artysty, a oddające sprawiedliwość porządkowi... Porządkowi kosmosu - temu samemu, którego przejawem jest chociażby zwykły kamień? Porządkowi przedustawnemu? Ostatecznemu? Ideałem artysty dzieło samo w tym porządku szukające początku? Źródła? Niejednokrotnie elementem swego dzieła Bednarczyk czyni kamień. Nie obrobiony. Naturalny. Znaleziony. Oto "Księga prawideł". Nad chórem słupów magicznego porządku dźwigany ich brzemieniem unosi się, jak całą natura, i trwa jej symbol kamień. W dziełach Bednarczyka ani śladu ręki, ani śladu gestu. Są nieomal techniczne. A jednak wcale nie maszynowe. Najbardziej osobistym ich elementem bywa poezja autora. Czy to poezja tytułu, czy to poezja wpisana w dzieło, jak na przykład na kolumnach "Pola anielskich szeptów". Ale i w tym wypadku to raczej widz wchodząc w "Pole", plątając się pośród lasu jego kolumn i odczytując napotkane, wyryte na nich słowa sam składa je dopiero w swoją całość... Janusz Krupiński

CONSONANTIA Consonantia - harmonijność. Czyli zgodność, wzajemne dopełnianie się, współbrzmienie elementów tworzących wspólną całość. Także ład, porządek. "Consonantia" - to tytuł jednego z obiektów autorstwa Andrzeja Bednarczyka pokazywanych na jego wystawie w PGS w Sopocie. Jest to obiekt znaczący z kilku względów. Po pierwsze stanowi podsumowanie kilkuletnich poszukiwań artysty, szczególną kompilację zagadnień analizowanych we wcześniejszych cyklach: Obrazów ziemnych, "Muzyki sfer", "Map empirejskiego nieba", ksiąg "Codex Veridicus", "Portretów liczb". Zarazem jest "Consonantia" etapem, punktem wyjścia do dalszych rozważań. Po wtóre, obiekt ten (jako rekapitulację wszystkich wątków dotychczasowej twórczości) można - jak sądzę - przyjąć za model służący zbudowaniu klucza interpretacyjnego przystawalnego zarówno do pozostałych prac na wystawie, jak i do całości ekspozycji. Wreszcie sam termin "Consonantia" w sposób dość lapidarny, ale jednocześnie trafny określa cel artystycznych dociekań Andrzeja Bednarczyka. Dlatego zapewne autor zdecydował się tym właśnie tytułem objąć całą wystawę.(...)"

Katarzyna Jankowiak-Gumna